Kappacyzm i gammacyzm

Gammacyzm i kappacyzm to wady wymowy polegające na nieprawidłowej realizacji głosek tylnojęzykowych.

Gammacyzm – nieprawidłowa wymowa głoski „g”.

Kappacyzm – nieprawidłowa realizacja głoski „k”.

Głoski te najczęściej albo w ogóle nie są realizowane, albo w miejscu zwartych, tylnojęzykowych, welarnych „k” i „g” występują zwarte przedniojęzykowo-zębowe „t” i „d”. Niekiedy są realizowane w postaci zwarcia krtaniowego, którego brzmienie przypomina wygłosowy dźwięk pojawiający się po samogłosce w przeczącej partykule nie, jeśli ta występuje w roli równoważnika zdania (Kania, 1982). Najwięcej przypadków dotyczy jednak zamiany głosek „k” i „g” na głoski „t” i „d”, co wynika stąd, że w artykulacji tych głosek biorą udział te same partie mięśni. Przy „k” i „g” – mięsień podłużny dolny, który skraca język, uwypukla jego grzbiet i kieruje przód języka na dno jamy ustnej, a w wypadku głosek „t” i „d”- mięsień podłużny górny, który skraca język, a jego przód unosi do góry.

Wśród przyczyn zaburzeń realizacji głosek „k” i „g”, wymienia się niską sprawność ruchową języka, a w szczególności jego tylnej części. Może to wynikać z ograniczonych możliwości językowych. Zamiast wysklepienia się tylnej części języka i zwarcia z podniebieniem miękkim, szczególnie, gdy po „k”, „g” występuje któraś z samogłosek szeregu przedniego, np. „e”, „i”, miejsce zwarcia przesuwa się do przodu jamy ustnej.

  1. Kappacyzm właściwy i gammacyzm właściwy
    deformacja tych głosek jest wynikiem zwarcia krtaniowego, w rezultacie którego powstają brzmienia zbliżone do k, g.
  2. Parakappacyzm i paragammacyzm
    zamiana zwartych tylnojęzykowych „k, ki”, „g, gi” na zwarte zębowe „t, ti”, „d, di” lub „h” zjawisko to występuje jako etap przejściowy w procesie kształtowania i rozwoju mowy dziecka, lecz w przypadku przedłużania się do 6 roku życia uznawane jest za wadę wymowy. Przykład: kura – „tura”, kino – „tino”)
  3. Mogikappacyzm i mogigammacyzm
    opuszczanie głosek tylnojęzykowych zwartych: k, ki, g, gi Głoski te nie występują w systemie fonetycznym dziecka Przykład: kura – „ura”, kino – „ino”, głowa – „łowa”, itp.).

Sposób powstawania tych głosek wymaga określonej sprawności wymienionych partii mięśni, czyli doprowadzenia do uchwycenia i zrozumienia przez dziecko różnicy w ich pracy. W związku z tym na etapie wstępnym przeprowadza się ćwiczenia polegające na unoszeniu języka i tworzeniu jego zwarcia z podniebieniem twardym (język dotyka do wałka dziąsłowego) oraz na opuszczaniu go na dno jamy ustnej tak, aby doszło do wysklepienia grzbietu języka w tylnej części jamy ustnej i wytworzenia się w tym miejscu zwarcia. Dostarcza to właściwych tym głoskom wrażeń kinestetycznych.

I sposób: po wyćwiczeniu mięśni języka najczęściej wystarczy poprosić dziecko, by umieściło język na dnie jamy ustnej, a jego czubek przy dolnych zębach, następnie szeroko otworzyło buzię tak, aby uniemożliwić kontakt grzbietu języka z podniebieniem i w tym oto układzie próbowało wypowiedzieć głoskę „t”. Logopeda może pomóc dziecku przytrzymując grzbiet języka szpatułką. Czasami może pomaga mocne odchylenie dziecka do tyłu lub ułożenie go w pozycji leżącej.

II sposób: dziecko w pozycji leżącej lekko odchyla głowę w tył, logopeda lub dobrze poinstruowany rodzic może podawać dziecku na język (środkową część) małą ilość płynu (woda, lejący kisiel) i poprosić, aby nie połykało od razu, lecz próbowało podtrzymywać płyn w tylnej części jamy ustnej. Ćwiczenie należy zademonstrować i powtórzyć z dzieckiem kilka razy aż do uzyskania efektu w postaci bulgotania (jak przy płukaniu gardła). Jeśli dziecko ma nadwrażliwą jamę ustną, można zastosować podawanie wody kroplomierzem.

III sposób: wymawianie sylab: „to” lub „ta” i „do”, „da”, z jednoczesnym przytrzymaniem przodu języka palcem lub szpatułką. Powoduje to wysklepienie się i zwarcie tylnej części języka z podniebieniem, co jest niezbędne do uzyskania głosek „g” i „k”.

Po wywołaniu głosek kontynuuje się terapię zgodnie z metodyką postępowania logopedycznego.

Opracowanie – Marzena Mieszkowicz – neurologopeda

Żródło: http://poradnik-logopedyczny.pl/wady-wymowy/rozpoznanie-i-korekcja/35/gammacyzm-i-kappacyzm.html

Jak postępować, aby rozwój mowy dziecka przebiegał prawidłowo?

1. Wypowiedzi osób z najbliższego otoczenia powinny być poprawne. Do dziecka należy mówić powoli, wyraźnie. Należy unikać języka dziecinnego (spieszczania) w trakcie rozmowy z dzieckiem.

3. Dziecko powinno reagować na aktywność uczuciową i słowną otoczenia. W przypadku, gdy brak takiej reakcji, można podejrzewać niedosłuch. Konieczna jest wtedy kontrola lekarska.

4. Nie należy gasić naturalnej skłonności dziecka do mówienia obojętnością, cierpką uwagę, lecz słuchać uważnie wypowiedzi, zadawać dodatkowe pytania, co przyczyni się do korzystnego rozwoju mowy.

5. Nie wolno poprawiać wymowy dziecka, żądać by kilkakrotnie powtarzało dane słowo, zawstydzać, karać za wadliwą wymowę. Hamuje to chęć do mówienia, a co za tym idzie w konsekwencji dalszy rozwój mowy.

6. Wskazane jest częste opowiadanie dziecku bajek, czytanie, oglądanie wspólne filmów i rozmawianie na ich temat.

7. Nie należy zaniedbywać chorób uszu, gdyż nie leczone mogą powodować niedosłuch, a w następstwie dyslalię lub niemotę.

8. Jeśli dziecko ma nieprawidłową budowę narządów mowy (rozszczepy warg, podniebienia, wady zgryzu lub uzębienia), konieczne jest zapewnienie opieki lekarza specjalisty, gdyż wady te są przyczyną zaburzeń mowy.

9. Dziecka leworęcznego nie należy zmuszać do posługiwania się ręką prawą w okresie kształtowania się mowy. Naruszanie w tym okresie , naturalnego rozwoju sprawności ruchowej zaburza funkcjonowanie mechanizmu mowy. Prowadzi to często do zaburzeń mowy, a w szczególności do jąkania.

10. Nie należy wymagać zbyt wczesnego wymawiania poszczególnych głosek. Dziecko nie przygotowane pod względem sprawności narządów artykulacyjnych, niedostatecznie różnicujące słuchowo dźwięki mowy, a zmuszane do artykulacji zbyt trudnych dla niego głosek, często zaczyna je zniekształcać, wymawiać nieprawidłowo. Tworzymy u dziecka w ten sposób błędne nawyki artykulacyjne, trudne do zlikwidowania.

11. Jeśli dziecko osiągnęło już wiek, w którym powinno daną głoskę wymawiać, a nie robi tego, zasięgnijmy porady logopedy. Nie opierajmy się wyłączenie na niezbyt fachowych pod tym względem diagnozach lekarskich.

Zasady wspomagania procesu rozwoju mowy – istotne wskazówki:

  • · mówić do dziecka w sposób „dorosły”, bez spieszczeń, nie naśladować mowy dziecka, ale i nie oczekiwać, że dziecko będzie do nas mówiło językiem osób dorosłych;
  • · zachęcać dziecko do mówienia, opowiadania – uważnie go słuchać · zwracać uwagę na zamykanie ust i oddychanie nosem (pod warunkiem, że nos jest drożny) – sprzyja to pionizacji języka i poprawnej artykulacji;
  • · zachęcać dziecko do gryzienia i żucia pokarmów stałych, np. skórki od chleba – ma to pozytywny wpływ na poprawę sprawności aparatu artykulacyjnego.

Źródło: http://jarzebinka.noweskalmierzyce.pl/pl/strona/artyku%C5%82y-dla-rodzic%C3%B3w-od-logopedy

Chwytanie kredek

 

1. Etapy rozwoju chwytania kredek przez dzieci

  • Etap pierwszy – chwyt cylindryczny – od 1 do 2 lat
  • Etap drugi – chwyt palczasty – od 2 do 3 lat
  • Etap trzeci – zmodyfikowany chwyt trójpunktowy – od 3 i ½ roku do 4 lat
  • Etap czwarty – chwyt trójpunktowy zwany także trójpalcowym, trzypunktowym, szczypcowym, pensetowym – od 4 i ½ roku do 7 lat

chwytanie kredek - etapy rozwoju

2. Prawidłowy chwyt i odstępstwa od niego

Prawidłowe trzymanie przyboru do pisania lub rysowania polega na objęciu go trzema palcami: kciukiem, palcem wskazującym (który naciska narzędzie od góry) oraz środkowym w odległości ok. 1,5 – 2 cm od czubka. Pędzel trzymamy w odległości 5-7 cm od końca. Dziecko nie powinno ściskać przyboru zbyt mocno.

chwytanie kredek - prawidłowy chwyt

Wszystkie chwyty inne niż te przedstawione jako „prawidłowe” powodują, że nacisk na ołówek lub kartkę jest zbyt silny lub zbyt luźny, a co za tym idzie kontrolowanie przez dziecko swoich ruchów i ruchu kredki jest utrudnione. Należy jednak pamiętać, że jeśli coś jest utrudnione, to nie oznacza, że jest niemożliwie.

3. Wspomaganie nauki prawidłowego chwytania

Trzymanie chusteczki

Gumka recepturka

Krótkie kredki

Ta technika akurat sprawdza się u mnie w domu. Córka początkowo w prawidłowy sposób trzymała tylko te bardzo krótkie kredki, bo po prostu nie miała innej możliwości ich chwycenia.

Król i królowa

Z dziećmi często sprawdzają się rozwiązania proste, ale kreatywne. Przy nauce „dorosłego” chwytania kredek pomogło nam nazwanie palców, które trzymają kredkę – królem i królową, a tego, który podtrzymuje kredkę od dołu – ich pomocnikiem.

Kredki stożkowe i/lub trójkątne w przekroju

Kredki trójkątne w przekroju nazywane także ergonomicznymi pomagają dzieciom wypracować prawidłowy chwyt trójpunktowy, kredki stożkowe – chwyt trójpunktowy zmodyfikowany, ponieważ niejako go wymuszają.

Ćwiczenia wzmacniające motorykę małą

Ćwiczenia doskonalące sprawność grafomotoryczną i umiejętność pisania należy wykonywać systematycznie, najlepiej codziennie przez ok. 5-10 minut. Trening powinien każdorazowo rozpocząć blok ćwiczeń rozwijających ogólną sprawność ruchową. Przykłady zabaw mających na celu rozwój motoryki dużej zostały wymienione w pierwszej części artykułu. Po rozgrzewce ruchowej nastawionej na rozruch wszystkich stawów ręki przechodzimy do ćwiczeń manualnych, usprawniających małe ruchy ręki (dłoni, nadgarstka, palców). [1]

Propozycje ćwiczeń zarówno na motorykę małą, jak i dużą znajdziecie w cytowanej pozycji.

Trenowanie samoobsługi

Zanim dziecko zacznie pisać, musi przejść kilka bardzo ważnych kroków, które przygotują je do pisania krętych linii. Te kroki to:
1) samoobsługa, 2) chwyt dłoniowy i pęsetkowy (trzypunktowy) i 3) używanie nie piszącej ręki do trzymania papieru.
Dziecko, ucząc się samodzielnego wykonywania różnych czynności, uczy się samoobsługi. Ubierając się, uczy się poruszania rękami czy ubraniem w określonych kierunkach; np. w górę, na dół, do wewnątrz, na zewnątrz i dookoła. Są to te same kierunki, które dziecko musi znać, by pisać litery i cyfry. Wymienione terminy są podstawowymi zarówno w ubieraniu się jak i w pisaniu. Należy zachęcać dziecko do używania obu rąk podczas rozbierania się i ubierania. Później jedna ręka stanie się dominującą, a druga będzie pełnić rolę pomocniczą. Podczas używania kredek czy ołówka dziecko będzie się posługiwało ręką dominującą, a ręka pomocnicza będzie potrzebna do trzymania kartki.[2]

Nakładki [3]

  • Etap 1 – Nakładka C.L.A.W. – w dwóch rozmiarach małym dla dziecka w wieku od około 3 roku życia oraz średnim dla dziecka od około 5 roku życia
    Nakładka C.L.A.W znajduje zastosowanie w największych trudnościach z prawidłowym ułożeniem palców podczas pisania.Nakładkę C.L.A.W. charakteryzują trzy oddzielne uchwyty na każdy palec.Kiedy zauważymy, że dziecko nabrało nawyku prawidłowego ułożenia palców, ale jeszcze przydałoby się wsparcie, warto wtedy przyjrzeć się co jest jeszcze do dopracowania. Należy wtedy przyjrzeć się rączce kiedy dziecko nie ma nałożonej nakładki i sprawdzamy czy należy kontynuować zastosowanie nakładki C.L.A.W czy należałoby dopasować inną, mniej ingerującą w ułożenie palców.Dbając o komfort pisania dziecka należy również zwrócić uwagę na nacisk ręki podczas pisania. Zdarza się, że dziecko za mocno naciska ołówkiem na papier, co stanowi kolejne utrudnienie podczas pisania. Pomocne w tym są przybory do pisania o większej średnicy lub nakładki powiększające średnicę przyboru do pisania. Stosując nakładkę C.L.A.W., nie zwiększamy średnicy ołówka więc kiedy zauważymy, że dziecko mocno naciska warto połączyć ją z grubym, trójkątnym ołówkiem czy kredką. Dzięki takiemu zestawieniu otrzymamy prawidłowy chwyt trójpalcowy oraz zmniejszenie nacisku podczas pisania czy rysowania.
  • Etap 2 – Nakładka Crossover Grip znajdująca zastosowanie u dzieci, które nakładają palec wskazujący i kciuk na siebie. Charakteryzują ją duże osłonki, które znajdują się na stronie frontowej nakładki(z przodu nakładki).
  • Etap 3 – Nakładka Pinch Grip stanowi następny etap po nakładce Crossover. Również posiada blokadę z przodu, jednak jest ona łagodniejsza, dając większą swobodę palcom.

Dostępne są także nakładki profilaktyczne lub korygujące niewielkie niedoskonałości chwytu jak np. Pencil Grip, która stanowi także etap końcowy w korekcji chwytu nakładkami Crossover i Pinch.

4. Kiedy zacząć naukę “prawidłowego” chwytania kredki?

Wydaje się, że naukę warto zacząć, gdy dziecko zaczyna dużo rysować – 3-latka łatwiej uczyć dobrych nawyków od początku niż potem korygować złe, co trwa dłużej i jest trudniejsze. Jeszcze jakiś czas temu w diagnozie gotowości szkolnej pojawiała się prośba o weryfikowanie prawidłowego chwytu.[4]

Jednak nic na siłę. Jeśli maluch się spina lub wprost mówi, że woli po swojemu, nie należy go naciskać. Drobne sugestie, pokazywanie na swoim przykładzie, nakładka i ćwiczenia motoryki małej z czasem na pewno dadzą efekty.

Warto też zadbać o odpowiednie warunki do rysowania (światło, twarde podłoże), przytrzymywanie kartki drugą ręką (o czym mowa była wcześniej), a także prawidłową pozycję ciała.

Źródła:

[1] Rozwijanie sprawności grafomotorycznej u dzieci
http://www.ppp8.pl/Poradnia/Oferta_files/kacik/Cwiczenia_grafomotoryczne_artykul.doc
[2] http://www.szp5.republika.pl/publikacje/tereda_1.htm
[3] http://www.prolis.pl/content/32-dobor-wlasciwej-nakladki
[4] http://www.awans.net/strony/wychowanie_przedszkolne/cisowska/cisowska1.html
[5] http://www.godmother.pl/blog/jak-nauczyc-dziecko-prawidlowo-trzymac-kredke/

Chwytanie kredek

Krótkie wędzidełko języka – kiedy podcinać i czy w ogóle?

1. Co to jest wędzidełko języka? Wędzidełko języka to miękki twór włóknisty pokryty błoną śluzową. Łączy dolną część języka z dnem jamy ustnej. Widoczny jest podczas unoszenia języka w kierunku podniebienia.

2. Konsekwencje zbyt krótkiego wędzidełka

a) Wady wymowy

Krótkie wędzidełko języka znacząco ogranicza ruchy języka. Problem widoczny jest szczególnie przy głoskach wymagających uniesienia czubka języka w kierunku wałka dziąsłowego (tzw. pionizacja). Problem stanowi także tendencja do wsuwania języka między zęby, co powoduje seplenienie międzyzębowe.

b) Nieprawidłowy wzorzec ssania, połykania i żucia

– Podczas karmienia piersią dziecko powinno unieść językiem brodawkę i docisnąć ją do wałka dziąsłowego. Krótkie wędzidełko uniemożliwia sprawne pobranie pokarmu.

– Podczas połykania język również unosi się w kierunku podniebienia. Krótkie wędzidełko przyczynia się do utrwalania niemowlęcego sposobu połykania (występującego do ok. 3 roku życia), czyli ruchów masy języka wyłącznie w kierunku przód-tył.

– Aby prawidłowo przeżuć pokarm należy przetransportować go między zęby trzonowe, co wymaga sprawnej pracy języka.

c) Powstawanie wad zgryzu, rozwój chorób przyzębia i odkładanie się kamienia nazębnego

Zaleganie języka na dnie jamy ustnej przyczynia się do odkładania nadmiaru śliny, zaś tendencja do wsuwania go między zęby powoduje wady zgryzu (np. zgryz otwarty).

3. Jak rozpoznać, że dziecko ma za krótkie wędzidełko podjęzykowe?

 – dziecko ma trudności z wysunięciem języka na brodę lub uniesieniem go w kierunku wałka dziąsłowego

– podczas wysuwania języka na brodę, jego czubek może przyjmować kształt sercowaty (brak tego kształtu nie zawsze oznacza, że wędzidełko ma odpowiednią długość!)

– trudności z artykulacją głosek: l, r, sz, ż, cz, dż

– ból przy wykonywanych ćwiczeniach

– może (choć nie musi) wystąpić nadmierne ślinienie się

4. Kiedy podcinać, a kiedy ćwiczyć?

 Decyzję o zabiegu podejmuje logopeda w porozumieniu z laryngologiem, chirurgiem lub foniatrą. Bezwzględnym wskazaniem do podcięcia wędzidełka jest całkowite przyrośnięcie języka do dna jamy ustnej oraz sytuacje, w których krótkie wędzidełko utrudnia ruchy języka.

W przypadkach nieznacznego skrócenia wędzidełka można podjąć próbę wyćwiczenia mięśni języka poprzez ćwiczenia i masaże. Nie sprawi to jednak, że wędzidełko się rozciągnie, czy wydłuży. Można w ten sposób nieco poprawić ruchomość samego języka. Nigdy jednak nie osiągniemy w ten sposób pełnej sprawności. Z tego względu, w większości przypadków zalecane jest jednak jak najwcześniejsze podcięcie.

Po zabiegu należy podjąć terapię logopedyczną, co pomoże uniknąć ponownego zrostu oraz wykształci u dziecka nawyk unoszenia języka.

Warto pamiętać, że jest to zabieg bezbolesny, wykonywany w znieczuleniu miejscowym.

Niekiedy konieczne jest powtórzenie zabiegu podcięcia, aby uzyskać pożądany efekt.

Żródło: http://ulogopedy.pl/wedzidelko-podjezykowe-kiedy-podcinac-i-czy-w-ogole/

Wady wymowy

 

W obrębie sygmatyzmu (seplenienia) występuje:

1. parasygmatyzm (substytucje głosek), czyli zastępowanie jednych głosek dentalizowanych innymi, realizowanymi prawidłowo.
Najczęściej obserwuje się następujące substytucje: – spółgłoski: sz, ż, cz, dż – zastępowane są szeregami: s, z, c, dz ; (przykład: myszy – mysy, szafa – safa, żaba – zaba, czekolada – cekolada, dżungla – dzungla)
– oba szeregi: s, z, c, dz, i sz, ż, cz, dż – zastępowane są przez szereg : ś, ź, ć, dź ; (przykład: szafa – śafa, żaba – źaba, czekolada – ćekolada, dżungla – dźungla, sałata – śałata, zapałki – źapałki, cebula – ćebula, dzbanek – dźbanek)
– spółgłoski zwarto szczelinowe: c, dz, ć, dź, cz, dż – mogą też być zastępowane przez spółgłoski szczelinowe: s, z, ś, ź, sz ; (przykład: cebula – sebula, dzbanek – zbanek, ćma – śma, dźwig – źwig, czapka – szapka, dżokej – żokej)
– spółgłoski dentalizowane: s, sz, ś, c, cz, ć – są zastępowane przez spółgłoskę zwartą t ; (przykład: sałata – tałata, szafa – tafa, siano – tano, cebula – tebula, czapka – tapka, ćma – tma)
– głoski z, rz, ź, dz, dż, dź – przez spółgłoskę zwartą d ; (przykład: zapałki – dapałki, rzeka – deka, zima – dima, dzwonek – dwonek, dżokej – dokej, dziki – diki)

2. mogisygmatyzm (elizje, czyli opuszczenie dźwięku). Głoski dentalizowane w ogóle nie są realizowane przez dziecko, nie istnieją w jego systemie fonetycznym (przykład: szafa – afa, koza – koa, świnka – finka).

3. sygmatyzm właściwy (seplenienie właściwe). Polega na nieprawidłowej (zdeformowanej) wymowie głosek dentalizowanych. Deformacje są wynikiem zmiany miejsca artykulacji głosek, co powoduje zniekształcenie ich brzmienia.

Rodzaje sygmatyzmu właściwego: Seplenienie międzyzębowe
Przy artykulacji głosek dentalizowanych (niektórych lub wszystkich) język wsuwa się między zęby w linii środkowej lub bocznej. W taki sam sposób mogą być wypowiadane głoski : t, d, n.

Seplenienie przyzębowe
Charakteryzuje się płaskim ułożeniem przodu języka, który zbyt mocno przylega do wewnętrznej strony siekaczy. Nie tworzy się wzdłuż języka rowek i dlatego powietrze przechodzi szerokim strumieniem. W efekcie brzmienie głosek jest przytępione, szmer powstający na krawędziach dolnych siekaczy jest osłabiony lub w ogóle się nie pojawia.

seplenienie wargowo – zębowe
Język nie bierze udziału w artykulacji. Bardzo wąska szczelina tworzy się między dolną wargą, a górnymi siekaczami. Wytworzony dźwięk podobny jest do ostro brzmiącego: – w, f.

Seplenienie boczne
Artykulacja polega na niesymetrycznym ułożeniu całego języka, szczelina nie tworzy się w linii środkowej lecz z boku przy kłach, zębach przedtrzonowych lub trzonowych. Rozróżniamy seplenienie boczne: prawostronne, lewostronne, obustronne. Spotyka się również sygmatyzm boczny międzyzębowy, który jest połączeniem objawów sygmatyzmu bocznego i międzyzębowego.

Seplenienie nosowe (nasalizacja)
W zależności od stopnia przechodzenia powietrza przez nos rozróżnia się seplenienie nosowe częściowe i całkowite. Przy seplenieniu nosowym częściowym układ języka jest prawidłowy, a podniebienie miękkie jest zupełnie opuszczone, co powoduje, że w czasie artykulacji głosek dentalizowanych powietrze wydychane jednocześnie wydostaje się przez nos i usta. Brzmienie głosek dodatkowo zniekształca rezonans nosowy. Przy seplenieniu nosowym całkowitym układ języka jest nieprawidłowy, ponieważ zwiera się on z podniebieniem. Powietrze wydychane przedostaje się do jamy ustnej szczeliną powstałą przez zbliżenie obsady języka do tylnej ściany gardła wytwarzając nieprzyjemny poszum nosowy.

Przyczyny seplenienia:
– nieprawidłowa budowa anatomiczna narządów mowy
– niska sprawność ruchowa języka
– upośledzenie słuchu
– niedostateczne różnicowanie dźwięków
– naśladowanie złych wzorców
– niektóre choroby górnych dróg oddechowych

Rotacyzm to często spotykana wada wymowy, polegająca na nieprawidłowej wymowie głoski r.
– r języczkowe – język jest bierny, a wibruje języczek przy uniesionym podniebieniu miękkim;
– r policzkowe – czyli boczne, drga jeden policzek pod wpływem strumienia powietrza skierowanego w bok;
– r wargowe – drgają dwie wargi lub warga górna;
– r międzyzębowe – drga czubek języka wsunięty między zęby;
– r podniebienne – polega na zbliżeniu tylnej części języka do podniebienia miękkiego co powoduje, że drga podniebienie miękkie;
– r gardłowe – powstaje między nasadą języka a tylną ścianą gardła (podobne wymowy francuskiego dźwięku r)
– r nosowe – swoim brzmieniem zbliżone jest do wymowy ng i powstaje w wyniku niedomykania wejścia do jamy nosowej.
– r krtaniowe, językowo – wargowe, językowe boczne, świszczące

Przyczyny rerania:
– nieprawidłowa budowa narządów artykulacyjnych, głównie języka (zbyt duży, gruby, krótkie wiązadełko), anomalie podniebienia twardego (podniebienie gotyckie), anomalie zgryzowe (zgryz otwarty),
– niska sprawność języka,
– naśladowanie nieprawidłowych wzorców,
– niedostateczne słuchowe różnicowanie dźwięków.

Mowa bezdźwięczna to zaburzenia w realizacji dźwięczności, które polegają na nie wymawianiu głosek dźwięcznych (wyjątek stanowią samogłoski oraz spółgłoski sonorne: r, l, m, n, li, j, m, ń), a także zastępowaniu ich odpowiednimi głoskami bezdźwięcznymi lub myleniu obu szeregów.

Zaburzeniom dźwięczności (częściowym lub całkowitym) może ulegać 13 par opozycji fonologicznych: b – p, bi – pi, d – t, g – k, gi – ki, dz – c, dż – cz, dź – ć, w – f, wi – fi, z – s, ż – sz, ź – ś . (przykład: arbuz – arpus, bitwa – pitwa, daj – taj, granica – kranica, gimnastyka – kimnsastyka, dzbanek – cpanek, dżdżownica – czczownica, dziwny – ciwny, towar – tofar, telewizja – telefisja, wąwóz – fąfós, bagaże – pakasze, przedrzeźniać – przetsześniać)

Przyczyny mowy bezdźwięcznej:
– niedokształcenie słuchu fonematycznego,
– niedosłuch,
– zakłócona praca mięśni wiązadeł głosowych,

Kappacyzm, gammacyzm to wady wymowy polegające na nieprawidłowej realizacji głosek k, g i ich miękkich odpowiedników.
Rodzaje:
– kappacyzm, grammacyzm właściwy – zwarcie krtaniowe w rezultacie którego powstają zbliżone brzmienia do k, g,
– parakappacyzm, paragrammacyzm – głoski k, g realizowane są jako t, d lub h,
– mogikappacyzm, mogigammacyzm – opuszczanie głosek k, g.

Przyczyny kappacyzmu i grammacyzmu:
– niska sprawność ruchowa języka
– zła praca języka, zwłaszcza jego tylnej części, wynikająca z ograniczonych możliwości fizjologicznych.

Jąkanie stanowi osobną grupę wad wymowy. Powstaje zwykle w wieku przedszkolnym, a ujawnia się wtórnie lub nasila w okresie dojrzewania. W toku kształtowania się wady wymowy jej rozumienie rozwija się szybciej niż umiejętność wysławiania. Reagując zwykle emocjonalnie, dziecko nie może należycie wyrazić swoich myśli. Czuje, że nie potrafi mówić płynnie, że musi powtarzać wyrazy dopóty, dopóki nie zjawi się inny wyraz, który nie sprawi mu trudności. Powstaje dysproporcja pomiędzy tym, co dziecko chciałoby, a co może powiedzieć. Jest to źródło napięć, które pogłębia się przy braku rozumnej pomocy i życzliwości otoczenia. W warunkach pomyślnych jąkanie z czasem ustępuje.

Jąkanie polega na zaburzeniu koordynacji pracy narządów: fonacyjnego, oddechowego i artykulacyjnego wraz ze wzmożonym napięciem mięśni. Skurcze mięśni fonacyjnych uniemożliwiają zwarcie wiązadeł głosowych, które zaciskają się, a głos wydobywa się z trudem.

Źródło: http://www.logopedapoznan.graphium.pl/wady_mowy.php

Kiedy do logopedy?

  • zaobserwujemy u dziecka zmiany anatomiczne w obrębie aparatu artykulacyjnego: nieprawidłową budowę języka (zbyt krótkie wędzidełko językowe), zniekształcenia zgryzu, anomalie zębowe;
  • podejrzewamy upośledzenie słuchu fizycznego;
  • rozwój psychomotoryczny i emocjonalny dziecka przebiega wolniej niż u rówieśników;
  • wymowa dziecka nie spełnia standardów rozwoju mowy właściwych danemu wiekowi (więcej w ramce obok).

Po poradę logopedyczną mogą zgłosić się rodzice nawet z noworodkiem, aby się dowiedzieć, czy maluch prawidłowo oddycha, połyka, ssie. Rozwój tych funkcji ma wpływ na wymowę dziecka w przyszłości.

Znalezione obrazy dla zapytania kiedy do logopedy

Żródło: http://centrumwspieraniarodzin.pl/dzialania/strefa-ognisk/22-inspiracje/artykuly/229-kiedy-do-logopedy, http://www.psycholog-partner.pl

Jak przygotować dziecka do przedszkola? Zacznij od siebie, mamo!

Trzylatek w domu (wiem, wychodzi na spacery, spotyka się z rówieśnikami) to jest poważne wyzwanie. Jasne, mama jest naprawdę bardzo interesującą postacią. Tak, jest całym światem, ale czy zastąpi kolegów z piaskownicy? Jak przygotować dziecka do przedszkola? Zacznij od siebie, mamo!

Informacja to podstawa
Informowanie pociechy o zmianach dotyczących jej życia jest kluczem do sukcesu.Posłanie dziecka do przedszkola jest dokładnie taką zmianą. Zła wiadomość (obiecuję, że jedyna w tym artykule) jest taka, że jednak nie da się tego zrobić nie przewracając rodzinnego świata do góry nogami. Im szybciej to sobie uświadomimy, tym łatwiej oswoimy się z tą myślą, nie tracąc energii na zbędne rzeczy, skoncentrujemy na istocie wyzwania. Pamiętając o tym, że to jest bardzo, bardzo, bardzo pozytywna zmiana.

Oczywiście na początku może wydawać się trudna do ogarnięcia. W ostatecznym jednak rozrachunku, wyjdzie wszystkim na dobre.

Pokaż mi swój plan
Efektywne przygotowanie wymaga planu ogólnego, od którego będziesz mogła spokojnie przejść do szczegółów. Ja kiedyś taki plan sobie opracowałam. Dzielę się nim, może się przyda.

Przygotowanie mamy (i taty) na pójście dziecka do przedszkola.
Wybór przedszkola (tak, wiem, to tylko teoria, każdy się cieszy jak mu się uda dostać do jakiegokolwiek przedszkola państwowego).
Przygotowanie dziecka na pójście do przedszkola (budowanie samodzielności i poczucia bezpieczeństwa, programy edukacyjne, bajki, książki o przedszkolu, wspomnienia rodziców i dziadków, pokazanie zalet placówki, wspólne kompletowanie wyprawki).
Oswojenie z rówieśnikami.
Zajęcia adaptacyjne (w przedszkolu – nie warto ich odpuszczać, w tym: poznanie kolegów, zapoznanie z nową panią, z budynkiem, okolicą, drogą do przedszkola).
Pierwsze dni w przedszkolu – czas na prawdziwą adaptację.
Adaptacja przedszkolna
Sporo tego, wiem. Nie wymieniłam wszystkiego w kilku powyższych podpunktach, a i tak sporo. Dzisiaj chciałabym jednak skupić się głównie na tobie i twoich odczuciach. Czyli w zasadzie punkcie pierwszym mojego planu. Komuś może się wydawać, że wszystko w tej adaptacji kręci się wokół dziecka, ale ja uważam, że to nastawienie mamy jest fundamentalne. Jeśli ty dasz radę to i dziecko udźwignie temat.

Nie jestem nadopiekuńczą mamą
Jak masz się do tego przygotować? Psychicznie i emocjonalnie. Bardzo często jest tak, że trzyletnie dziecko jest już całkowicie gotowe do pójścia do przedszkola. A ty wciąż się wahasz czy wyjdzie mu to na dobre? Przyzwyczajona przez te lata do troski i zaspokojenia podstawowych potrzeb: spanie, jedzenie, higiena, stuprocentowa koncentracja na emocjach malucha, każe się zastanawiać.

Czy aby nie będzie tam zmęczone? Czy zje ile trzeba? Przecież w domu dziecko wybrzydza. Czy naciągnie czapkę na uszy, jeśli samo będzie się ubierać? Od takich rzeczy do tej pory była mama. I jeszcze to sikanie. Czy da sobie radę w toalecie? Wtedy zaczyna się budzić powoli wewnętrzny wulkan obaw.

Jeśli zastanawiasz się, czy jesteś nadopiekuńczą mamą, posłuchaj podcastu Tylko Dla Mam. Być może rozwiejesz kilka swoich wątpliwości.

A to nie koniec dylematów. Gdzieś tam w środku (pod grubą warstwą obaw) czai się rozdarcie. Często nie możesz się doczekać, kiedy wreszcie pociecha zacznie chodzić do tego przedszkola. Bo to dla ciebie szansa na powrót do pracy, do dorosłego życia, wykopania się spod sterty pieluch, grzechotek, pluszaków i przypomnienia sobie, że można też cieszyć się życiem kiedy nie ma dziecka w pobliżu. Z jednej strony chcesz, a z drugiej nie chcesz, prawda? Matka nie ma lekko.

Gotowość przedszkolna
Oczywiście, żeby osiągnąć stan jakiejkolwiek równowagi psychicznej, warto mieć pewność, że maluchowi nie dzieje się krzywda. Albo jeszcze inaczej – że w przedszkolu jest szczęśliwe. Rodzi się tu pytanie: Niby dlaczego miałaby mu się dziać jakakolwiek krzywda? Ba, dziecko często tego właśnie potrzebuje. Tak, przedszkola potrzebuje. Rówieśników, innych zasad, pani, która ma zawsze rację. Rozłąka jest trudna, ale i potrzebna. Gotowe na ten krok dziecko pokaże ci to, jeśli tylko uważnie się przyjrzysz.

Dziecko jest gotowe do przedszkola, jeśli:

Spokojnie zostaje pod opieką rodziny lub znajomych na kilka godzin. Nie potrzebuje twojej stałej obecności. Ma pewność, że zawsze wrócisz o wyznaczonej godzinie.
Interesują je inne dzieci, starsze też choć one raczej nie zwracają na nie uwagi. Podczas spaceru zmyka do nich zamiast wędrować z rodzicem za rękę. To dobrze jeśli nie musisz zachęcać jakoś szczególnie do kontaktów z rówieśnikami, samo tego chce.
Bawi się w grupie innych dzieci, co wcale nie znaczy, że musi z nimi wchodzić w interakcje. Po prostu lubi wśród nich przebywać i zajmować się swoimi sprawami lub obserwować, naśladować. To też oznaka pewnej gotowości do przedszkola.
Potrafisz się nastroić?
Zanim jednak pociecha trafi do przedszkola, macie do wykonania sporo roboty. Twoje nastawienie przekłada się na nastawienie dziecka. Jeśli jesteś mamą, która nie ma wyjścia i musi wrócić do pracy, to pół roku wcześniej zacznij siebie i dziecko do tego przygotowywać. Chodzi o twój spokój ducha związany z przeorganizowaniem rzeczywistości, w której przez ostatnie trzy lata twoja rodzina funkcjonowała.

Musisz wracać do nielubianej pracy, to jest oczywiście problem. Ale twój, dorosły, nie pociechy. Daruj więc maluchowi rozpaczliwe komentarze: „Gdybym tylko mogła, to byśmy zostali w domu jeszcze rok, ale niestety tak się nie da”. Smutna mina, przytulas, łza… i po adaptacji. Nie warto obarczać dziecka swoim negatywnym nastawieniem.

To jasne, że będziesz spędzać z nim mniej czasu. Czy chcesz wracać do pracy, czy po prostu musisz i tak będzie trudno. Początkowa ulga i radość ze złapania oddechu, szybko zamienią się w tęsknotę. Na szczęście ten stan minie, jednak wracając do pracy (jeśli masz jakikolwiek wybór) nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. Warto zarezerwować popołudnia dla dziecka, które kontaktu z tobą (a ty z nim) będzie teraz szczególnie potrzebowało. Siedzenie do późnego wieczora w robocie może okazać się kosztowne. Płacić będziecie oboje – ty i dziecko – swoimi emocjami.

Przedszkolne zarazki
Kolejna ważna sprawa związana z nierzucaniem się na głęboką wodę to choroby, które rzadko omijają trzylatka wychodzącego z domu do przedszkola. Zanim weźmiesz sobie na głowę milion zawodowych wyzwań, weź pod uwagę jedno – nowi koledzy, nowe zarazki, trzeba jakoś nabyć tę odporność. Przeziębienia, katary będą na porządku dziennym. Posypią się więc zwolnienia lekarskie. Jeśli do tej pory nie mieliście z tym większego problemu, to jest niemal pewne, że teraz się zacznie. Przy okazji, trzeba będzie uśmiechnąć się do babci z prośbą o pomoc w tych nagłych wypadkach.

I znowu przygotowanie zaplecza jest podstawą. Jeśli przewidzisz to i zaczniesz ustawiać codzienność tak, by w tych „zasmarkanych” sytuacjach świat się nie walił, to spokojniej przejdziesz przez okres adaptacji. Sama byłam przeszczęśliwa kiedy Karolina szła do przedszkola. Prowadzenie własnej firmy z dzieckiem na ręku zasadniczo się różni od prowadzenia firmy z dzieckiem w przedszkolu. Wyobrażałam sobie właśnie jak to ruszę z kopyta, pełna energii i z zapasem czasu na pracę.

A tu klops, niemal w każdym miesiącu chorowała. Nie mocno, ale na tyle beznadziejnie, że zostawała w domu. I co? Ruszanie z kopyta musiało jeszcze długo poczekać. Jeśli więc jesteś mamą, która ma możliwość decydowania o swoim czasie pracy, to w rocznym planie uwzględnij inwazję zarazków przedszkolnych.

Teoretyczny wybór przedszkola
Pewnie dokładnie wiesz jak ważne jest dla dziecka otoczenie, w którym przebywa. A w przedszkolu przebywa przecież kilka godzin, więcej niż pół dnia. Chciałby człowiek, żeby było tam ładnie, kolorowo, ciekawie po prostu. Jednak jak już wspominałam, jest jak jest. Jeśli uda się dostać do przedszkola, to się cieszymy nawet z szarych ścian i tyle. Dlatego akurat w tym artykule nie będę się rozwodzić nad tym, jak mogłoby czy powinno wyglądać. Jedyne, na co warto zwrócić uwagę, kiedy jest się postawionym przez „wyborem dokonanym”, to bezpieczeństwo placówki.

Kto, kiedy i jak może się dostać do środka? Czy rano każdy wchodzi jak leci, czy przy odbiorze dzieci sprawdza się rodziców i opiekunów, czy są na terenie przedszkola zainstalowane kamery, czy jest domofon, czy oprócz zainstalowania to wszystko jakoś sprawnie działa? Zdobycie tych informacji jest kolejnym elementem budowania twojego spokoju ducha, który bardzo się przyda od września.

Jak przygotować do przedszkola?
Dopiero kiedy już wiesz, że dziecko na pewno dostało się do przedszkola, warto je o tym poinformować. Myślę, że wcześniej nie ma co się nakręcać. Można przyłożyć się do nauki samodzielności, jasne że tak, ale bez informowania, że motorem napędowym tych konkretnych zabaw jest możliwość pójścia do przedszkola.

Bo tak na zdrowy rozum, uczysz dziecko samodzielności żeby mu było łatwiej i wygodniej w życiu, a nie wyłącznie po to, by sobie poradziło w przedszkolu, prawda? W każdym razie, warto właśnie na wiosnę zacząć konkretne (ostateczne) przygotowania.

Wiem, że zapisywanie pociechy do przedszkola to jedna wielka nerwówka. Czy się dostanie, do którego, jakie ono jest, jak daleko od domu? itd. Emocje, adrenalina, nerwy, rodzinne dyskusje. Oszczędź dziecku słuchania o tym. Dla niego te wszystkie „afery” nie mają najmniejszego znaczenia. Ważne jest, że idzie do świetnego miejsca, gdzie będzie dużo zabawek, dzieci i ciekawych rzeczy. Kropka. Uśmiech. Uścisk.

Optymistycznie i konkretnie o przedszkolu
Jak już się ucieszy, opowiedz na czym konkretnie polega to całe przedszkole. Tak, to trochę dziwne, że nie będzie tam rodziców. Masz prawo czuć się zagubiony, mały krasnalu. Rodzice muszą chodzić do pracy. A dzieci wtedy zamiast nudzić się w domu, mogą ten czas spędzić wesoło w przedszkolu.

A jest tam wesoło? I tu następuje długa opowieść o dniu w przedszkolu. Po kolei, ze szczegółami. Żeby dziecko wiedziało o leżakowaniu, posiłkach przy stole, samodzielnym chodzeniu do toalety, pani i (hałaśliwych) kolegach, których od września będzie pod dostatkiem.

Jest wiele książek dla dzieci na temat przedszkola. Opowiedziałam o kilkunastu filmowo, bo przecież uwielbiam aktywne czytanie i książki dla dzieci >>
Dziecko poczuje się pewniej, potrafiąc samodzielnie:

zjeść posiłek,
skorzystać z toalety,
ubrać się z niewielka pomocą dorosłego,
rozpoznawać swoje rzeczy (ubranie, zabawka, worek na kapcie, szafka),
umieć się przedstawić z imienia i nazwiska.
Im więcej dziecku opowiesz, pokażesz, wyjaśnisz, nauczysz, tym lepsze będzie miało wyobrażenie o nowej sytuacji. Do tego konieczna jest wcześniejsza wizyta w przedszkolu. Na szczęście niemal wszystkie placówki robią teraz wakacyjne zajęcia adaptacyjne. To dla nich też wygoda. Wiedzą o tym dokładnie nauczyciele trzylatków, dla których wrzesień to… specyficzny czas.

Jeśli jednak twoje przedszkole nie pofatygowało się, by zorganizować takie zajęcia, to bez mrugnięcia okiem wbijaj tam, w któryś wakacyjny dzień i powiedz, że chcesz przyjść pokazać dziecku nowe przedszkole. Powinni się zgodzić.

Jaskinia strachu
W ramach zajęć adaptacyjnych dowiedz się koniecznie, jak wygląda sprawa pierwszych dni w przedszkolu. Niektóre placówki pozwolą ci zostać na początku zajęć, inne kategorycznie wyproszą z sali. To jest informacja, którą trzeba znać wcześniej żeby potem nie było twojego (i przede wszystkim dziecka) zdziwienia, że jak to? Obiecałam synkowi, że na początku będziemy razem. Co to za placówka bezduszna?

Uwierz mi, oni mają o wiele większe doświadczenie w przyjmowaniu wrześniowych trzylatków niż ty, ja i pewnie wszystkie czytelniczki tego bloga razem wzięte. Warto zaufać. Oczywiście wcześniej wiedząc (sprawdzając) na co się godzisz. Wcześniej, a nie pierwszego września!

Twoje nastawienie to także pokazanie dziecku, że potrafisz panować nad emocjami w tej nowej sytuacji. Zatem podobne hasła ze strony rodziców czy dziadków, nie powinny wchodzić w grę:

„Nie chcesz jeść marchewki? No to ciekawe jak zamierzasz w przedszkolu jeść obiady?”
„Ile jeszcze będziesz zakładać te spodnie? Dzieci w przedszkolu będą się śmiały.”
„Jak to nie posprzątasz zabawek? W przedszkolu szybko cię tego nauczą”.
I takie różne inne, podobne… Wychowanie przez zawstydzanie jest bardzo krzywdzącą metodą.

Przedszkole to nie gabinet strachu, mroczna jaskinia, ani horror. Więc nie ma co straszyć tą instytucją. Czasem podziała, ale ogólny bilans jest ujemny. Więcej strat niż korzyści. Dziecko i tak (mimo ekscytacji i radości z nowych doświadczeń) pewnie będzie przestraszone nową sytuacją. Co innego spacerować po przedszkolu z mamą za rękę na zajęciach adaptacyjnych, a co innego kiedy zamykają się za nią drzwi od sali.

Kusząca dziurka od klucza
Adaptacyjna mama musi być twardzielem w tej i każdej innej sytuacji. To ty jesteś dorosła więc na ciebie padło, że się nie rozklejasz. Czy dziecko może? Oczywiście, że może. Pewnie nie u każdego przejdzie to gładko i radośnie. Nie wszystkie maluchy mają ochotę zamieniać ciepły dom z mamą na cały etat, na salę w obcym budynku, z wrzeszczącymi rówieśnikami. Łzy pomagają, daj dziecku do nich prawo.

Płacze. Tobie pęka serce, ale bądź twarda. Na wszelki wypadek jednak poznaj też objawy tzw. rozmiękczenia.

Mówisz dziecku, że jutro może zostać w domu i odpocząć sobie od płaczu i przedszkolnych wrażeń. Bądź pewna, że chętnie skorzysta z twojej wielkodusznej oferty. Jutro i każdego kolejnego dnia. Po prostu nie będzie chciało tam wrócić. Skoro raz się udało, to pewnie i kolejnym razem mama zmięknie. Wystarczy nad nią odpowiednio popracować.
Obiecujesz zabawkę za „dzielne” pójście do przedszkola. Nie obiecuj złotych gór za niepłakanie i dzielność: „Jak dziś nie będziesz płakał, to kupię ci…”. Szybko się przekonasz, że suche oczy dziecka mogą być bardzo kosztowne.
Dopada cię przemożna chęć zainwestowania w lornetkę. To również powinno cię zaniepokoić. Tak, jasne, mieści się do średniej torebki i będzie jak znalazł gdy najdzie ochota żeby kuknąć do sali przez szybę. Zrób to dla siebie i nie inwestuj w taki sprzęt. Nie ma gorszego rodzica niż wiszący przy dziurce od klucza przed salą lub z nosem przy szybie.
Pozwól dziecku na płacz
Traktuj płacz jak katalizator emocji, sposób na ich wydobycie i oczyszczenie. Oczywiście mówię o dziecku. Ty na oczach pociechy ryczeć nie możesz. W poduszkę co najwyżej wieczorem jak już zaśnie. Jeśli zobaczy, że płaczesz z powodu przedszkola, uzna tę instytucję za wrogą. A tego przecież nie chcesz.

Zatem oczyszczenie, nic więcej. Prawo do niego jest niezbywalnym przywilejem dziecka i warto to uszanować. Nie wymagaj, by nie płakało. Niech płacze jeśli czuje taką potrzebę. Wiem, to męczące zwłaszcza kiedy odprowadzasz i wiesz, że macie tylko kilka minut, bo musisz pędzić do pracy. Najczęściej więc już przy ubieraniu butów w domu zaczyna się wojna psychologiczna: „A nie będziesz dziś płakać, prawda? Taki duży, taki dzielny to płakać nie będzie. Obiecujesz?”

Mamo, daj dziecku popłakać! Nie wymuszaj takiej obietnicy na trzyletnim organizmie, bo on emocjonalnie, nie jest w stanie udźwignąć odpowiedzialności związanej z dotrzymaniem słowa. Nawet jeśli wytrzyma w domu, to zapewne pęknie w przedszkolu. Co będzie o sobie myślał? „Nie jestem jednak fajny, ani dzielny, bo się rozryczałem”. Czy do tej całej adaptacji potrzebne są wam jeszcze: brak wiary we własne możliwości i zaburzenie samooceny malucha?

Jak to, nie płacze w przedszkolu?
Tak, płacze. Płacze rano, płacze w szatni, płacze przy rozstaniu, ale jest wielka szansa, że przestaje jak tylko straci cię z oczu, a mądra pani zajmie ciekawymi zabawami. Nareszcie przestaje płakać. I tu przychodzi chwila żebyśmy pogadały o matczynych emocjach. Dziecko przestało płakać, a w nas rodzi się pytanie: Jak to? Niby to dobrze, bo wkładamy tak wiele wysiłku w to żeby w końcu z uśmiechem dziecko szło do przedszkola. Odbieramy i dowiadujemy się, że dziś tylko 15 minut za nami płakało.

Wtedy do głosu dochodzą emocje: Jak to? Tak krótko? A niby dlaczego tylko tyle? Dziewięć miesięcy nosiłam pod sercem, 12 godzin porodu w bólach i tylko 15 minut płaczu? O co tu może chodzić? Nie kocha mnie już? Już mnie nie potrzebuje?

Chodzi o to, że proces adaptacji dobiega końca. Radość! Powód do dumy! Odbierając z przedszkola pytaj, co dobrego się w nim dzisiaj wydarzyło, a nie czy dziś długo dziecko płakało i ile razy. Rozdrapywanie ran i przypominanie o smutnych zdarzeniach nie jest metodą na oswojenie wrześniowych smutków. Choć oczywiście jeśli dziecko samo chce o nich porozmawiać, to nie ma tematów tabu.

Właściwie twoje emocje to dopiero wierzchołek góry lodowej. Przed tobą i dzieckiem jeszcze nauka samodzielności, poznawanie nowych sytuacji, komunikacja z rówieśnikami, komunikacja z placówką – cała reszta podpunktów, o których wcześniej wspomniałam. Jest tego sporo, ale do przejścia. Trzymam kciuki!

źródło: https://tylkodlamam.pl/jak-przygotowac-dziecko-do-przedszkola/

Anna Jankowska