Wymowa międzyzębowa

Zespół przyczynowo-skutkowy wymowy międzyzębowej

Wymowa międzyzębowa (interdentalna) charakteryzuje się tym, że język znajdujący się w linii środkowej lub z boku jamy ustnej wysuwa się między zęby. Jest on spłaszczony (brak rowka) i dlatego powietrze rozprasza się po całej jego powierzchni. Dolna szczęka jest mniej lub bardziej opuszczona, co powoduje brak dentalizacji (zbliżenia dolnych i górnych zębów).

Artykulacja międzyzębowa to wada wymowy obejmująca najczęściej głoski dentalizowane (jeden lub kilka szeregów). Międzyzębowość dentalizowanych (seplenienie międzyzębowe) zawsze współwystępuje z międzyzębowością głosek przedniojęzykowo – zębowych (t, d, n, l)

Według E. Stecko istnieje ścisła zależność pomiędzy warunkami w obrębie układu stomatognatycznego i artykulacją oraz czynnościami oddechowo – połykowymi. Zależność to pozwala na ustalenie zespołu przyczynowo – skutkowego wymowy międzyzębowej, który kształtuje się pomiędzy czynnościami fizjologicznymi: oddychaniem, ssaniem, połykaniem a rozwijającymi się czynnościami ruchowymi w obrębie narządu pokarmowego, tworząc podstawę do kształtowania wzorców ruchowych, czuciowych i kinestetycznych, jak również efektów akustyczno – audytywnych artykulacji.

Wyjaśnienie zależności wymowy od rozwoju funkcji fizjologicznych pozwoli prześledzić proces kształtowania się wymowy międzyzębowej.

Gatunek ludzki jako jedyny wypracował sobie w rozwoju ontogenetycznym artykulację, która jest nagrodą za tysiąclecia usprawniania narządów pokarmowo – oddechowo – fonacyjnych i rozwoju funkcji układu nerwowego. Artykulacja jest możliwa, ale nie konieczna, podobnie jak rozwój poznawczy. W związku z tym stopień jej doskonałości jest wynikiem poziomu czynności niezbędnych do życia (oddechowych i pokarmowych).

W warunkach optymalnych artykulacja, ukształtowana w oparciu o funkcje fizjologiczne jest wzorcowa. Jednak w sytuacji zagrożenia dochodzi do zmiany sprawności narządu w celu zachowania funkcji życiowych:

  • funkcje niedrożnych dróg oddechowych grożących uduszeniem, przejmuje jama ustna,
  • niesprawny narząd pokarmowy (język, wargi) uniemożliwiający naturalne karmienie człowiek zastąpił sztucznym karmieniem.

Zmiany w funkcjonowaniu narządów dla zachowania funkcji życiowych najwyraźniej widać w realizacjach funkcji najmłodszych, tj. artykulacji. Jest ona najbardziej precyzyjna, a zarazem najmniej utrwalona, najmniej ważna dla życia. Poza tym jeśli jest nawykiem, to najbardziej podatnym na zmiany. Ponadto jak każda czynność nawykowa, im dłużej wykonywana jest w określony sposób, tym trudniej jest ją zmienić, a jeszcze trudniej ukształtować nowy schemat realizacji.

Przykład:

Każdy noworodek oddycha przez nos. Wystarczy jednak krótka infekcja kataralna zmuszająca do oddychania przez usta, aby tan sposób pozostał na całe życie. Słabo utrwalone wzorce mózgowe nie pozwalają noworodkowi rozpoznać, iż jest to niefizjologiczny tor oddechowy, patologiczny lecz ciągle jeszcze możliwy do zmiany na poprzedni, tak jak to się dzieje u osoby dorosłej. U dziecka kilkuletniego, nawet kilkudniowa infekcja nie powoduje takich następstw, jak u noworodka dlatego, że nawyk utrwalony jest trudny do zmiany, a nowy łatwy do szybkiego zapomnienia.

Szczegółowa analiza kształtowania artykulacji międzyzębowej

Pierwszą czynnością noworodka istotną dla życia, a dla artykulacji ważną szczególnie jest samodzielny oddech podczas krzyku, możliwy dzięki ukształtowanej w rozwoju płodowym synchronizacji oddychania i fonacji.

Oddech spoczynkowy dla życia (wdech i wydech przez nos) i oddech fonacyjny (wdech i wydech przez usta) zaprogramowany jest dla karmienia naturalnego. Rytmiczność oddychania jest zsynchronizowana z rytmicznością ssania i połykania. W czasie połykania zatrzymana jest czynność oddechowa, a w czasie wdechu – połykania.

Zmiana sposobu karmienia na sztuczne powoduje istotne następstwa na poziomie oddychania. W czasie karmienia smoczek w jamie ustnej utrzymują wargi, a nie dziąsła, które nie mają możliwości szczelnego jej zamknięcia. Jednocześnie smoczek (mniej elastyczny niż brodawka) wywiera na język nacisk ku dołowi, obniżając całą jego powierzchnię, także jego tył, po którym pokarm spływa do jamy gardła, bez konieczności unoszenia podniebienia miękkiego. Prowadzi to do połączenia obu jam – ustnej i nosowej – i umożliwia jednoczesne ich wykorzystanie do oddychania.

Konieczność zachowania rytmiczności oddychania i połykania zmusza dziecko do przerwania ssania (po kilku połknięciach), aby najkrótszą, a więc ustną drogą wziąć oddech. W ten sposób następuje torowanie dróg niefizjologicznego sposobu oddychania przez usta, który jest jednoznaczny za spoczynkowym. Ułożenie spoczynkowe narządów (języka, warg, podniebienia) pozostaje takie jak przy karmieniu – język na dnie jamy ustnej, wargi rozchylone, podniebienie miękkie opadnięte. Oddychanie ekonomiczne (drogą ustną) w czasie karmienia sztucznego utrwala się także w sytuacjach poza karmieniem.

Podobny mechanizm kształtowania się oddychania przez usta pojawia się podczas infekcji kataralnej u dzieci karmionych naturalnie.

Wnioski:

  • artykulacja dźwięków mowy ma podłoże ruchów fizjologicznych,
  • prawidłowe funkcje fizjologiczno – biologiczne (oddychanie, karmienie, fonacja) na etapie przedmownych ruchów aparatu artykulacyjnego, wpływają na kształtowanie prawidłowej wymowy głosek przedniojęzykowo – zębowych i dziąsłowych,
  • wymowa międzyzębowa im później korygowana, tym trudniejsza jest do zmiany,
  • w każdym wieku wymowa międzyzębowa jest nieuzasadniona fizjologicznie.

Literatura:

Stecko E., Wczesne rozpoznawanie i leczenie zaburzeń mowy, Lublin 1991

Stecko E., Zaburzenia mowy u dzieci – wczesne rozpoznawanie i postępowanie logopedyczne, Warszawa 1996

Stecko E., Hortis – Dzierzbicka M., Seplenienie międzyzębowe – norma wiekowa czy patologia?, w: Nowa Pediatria, zeszyt 18 (1/2000)

Źródło: https://www.logopedia.net.pl/artykuly/91/zespol-przyczynowoskutkowy-wymowy-miedzyzebowej.html

Reklamy

Jak stymulować mowę dziecka? – Praktyczne rady dla Rodziców

1. Wykonuj z dzieckiem ćwiczenia oddechowe utrwalające prawidłowy sposób oddychania.

Pamiętaj, żeby pomieszczenie było przewietrzone. Wybierz jedno lub dwa ćwiczenia i wykonaj je jeden raz. Ćwiczeń oddechowych nie może być zbyt wiele, aby u dziecka nie doszło do zawrotów głowy.

 

2. Wykonuj z dzieckiem ćwiczenia usprawniające pracę narządów artykulacyjnych oparte o zabawy fonacyjne i artykulacyjne.

 

Przykłady:

 

Kotek mruczy – mmmmm, ziewa (naśladowanie ziewania)

Wąż syczy – sssssss

Pszczoła bzyczy – bzz bzz

Straż pożarna jedzie – eee ooo eee ooo (z przesadną artykulacją samogłosek – wargi rozciągają się, a następnie ściągają)

Samolot leci – uuuuu (dzióbek z warg) i ląduje iiiiiiiiii (szeroki uśmiech)

Parskanie jak konik, następnie kląskanie językiem

Cmokanie

Pociąg jedzie – fu fu fu (górne zęby dotykają dolnej wargi)

 

3. Naśladujcie odgłosy otoczenia:

Szum wiatru, odkurzacza, odgłosy wydawane przez zwierzęta (np. be be, mu mu, pi pi), warkot silnika samochodu, alarm przejeżdżającej straży pożarnej, zasłyszaną melodię (można ją odtworzyć śpiewając lalala) itp.

 

Wykorzystuj każdą okazję żeby prowokować dziecko do mówienia. Wyrażenia dźwiękonaśladowcze są bardzo ważnym etapem w rozwoju mowy! W trakcie ich wypowiadania dziecko utrwala sobie głoski oraz uczy się łączyć sylaby, np. be be, pa pa.

 

Jeśli dziecko ma trudności z wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi – zacznij od tych, które zbudowane są z samogłosek (aaaa, iiiiii, uuuuu, ooooo). Można nimi nazwać emocje, odgłosy zwierzątek i otoczenia. Później przejdź do wyrażeń zawierających spółgłoski, które pojawiają się w mowie dziecka najwcześniej – p, b, m (pa, ba, ma). Z czasem można zacząć łączyć sylaby (pa pa, mama).

 

4. Kiedy dziecko nazywa jakiś przedmiot „po swojemu” lub komunikuje się niewerbalnie (przy pomocy gestu) – nazwij głośno przedmiot lub czynność, o którą mu chodzi.

 

5. Ucz dziecko koncentrowania wzroku na rozmówcy.

Patrz na dziecko kiedy do niego mówisz oraz kiedy oczekujesz od niego odpowiedzi.

 

6. Pokazuj dziecku różne przedmioty i nazywaj je.

Powinny to być przedmioty codziennego użytku, z którymi dziecko często ma kontakt, np. zabawki, jedzenie, ubrania.

7. Oglądajcie wspólnie obrazki.

Opowiadaj dziecku co się na nich znajduje, wskazuj na różne przedmioty, opisuj je, nazywaj. Prowokuj także dziecko do mówienia poprzez proste pytania: Gdzie jest miś? Kto to? Jaki ma kolor? Jest smutny, czy wesoły? Mały czy duży? Itp.

8. Zadawaj dziecku krótkie proste pytania prowokujące do mówienia. 

Jeśli dziecko nie zna odpowiedzi, można mu podpowiedzieć i nazwać przedmiot lub czynność. Nigdy jednak nie należy od razu odpowiadać za dziecko. Trzeba dać mu szansę, aby się zastanowiło i spokojnie odpowiedziało.

 

9. Zachęcaj dziecko do udziału w codziennych czynnościach. Opowiadaj o tym, co robicie.

Mama je jabłko. Jabłko jest czerwone i słodkie. Zobacz.

Teraz założymy sweter. Sweter jest zielony i miękki. Ma guziki.

To jest dom. Dom jest duży. Ma okna.

Umyj zęby. Gdzie masz zęby? Pokaż.

Ważne żeby zdania nie były zbyt skomplikowane, a słownictwo bliskie dziecku.

 

10. Nazywaj emocje:

Podczas czytania, oglądania obrazków, czy sytuacji z życia codziennego warto nazywać emocje.

np. Mama jest wesoła. Śmieje się.

Dziewczynka jest smutna. Płacze.

11. Wzmacniaj osiągnięcia dziecka poprzez pochwałę oraz powtórzenie wypowiedzianego przez nie słowa.

 

12. Czytaj dziecku.

Warto poświęcić choćby 15-30 min dziennie na przeczytanie dziecku bajeczki. To nie tylko rozwija wyobraźnię, lecz także poszerza zasób słownictwa, uczy koncentracji uwagi i daje dziecku poczucie bliskości.

 

13. Dbaj o poprawność swoich wypowiedzi. Pamiętaj, że dziecko naśladuje właśnie Ciebie!

Nie posługuj się językiem dziecka. Nie spieszczaj nadmiernie form. Nie nazywaj przedmiotów, czynności lub osób w taki sam sposób jak dziecko.

 

14. Wykonujcie zabawy rytmiczno-ruchowe.

Przykłady:

Rodzic wystukuje rytm (np. na tamburynie, bębenku, klaszcząc w dłonie). Dziecko porusza się zgodnie z rytmem. Głośne i wolne stukanie (idzie niedźwiedź) – dziecko idzie powoli, mocno stawiając nóżki na podłodze; cichsze, ale szybkie stukanie – dziecko porusza się lekko i szybko (idzie mały miś).

Śpiewanie piosenki i jednoczesne pokazywanie:

Głowa – ramiona – kolana – pięty

Głowa –  ramiona –  kolana – pięty

Głowa –  ramiona – kolana – pięty

Oczy – uszy – usta – nos.

 

15. Ucz dziecko piosenek, wierszyków i wyliczanek.

Piosenki, wierszyki i wyliczanki rymują się, a dzięki swej melodyjności są łatwe do przyswojenia. Zacznij od krótkich, nawet dwuwersowych form, by z czasem przechodzić do dłuższych.

 

16. Zachęcaj do rysowania.

Komentuj co robi, opowiadaj o tym co widzisz na obrazku. Zadawaj pytania.

Można także łączyć rymowanki z rysowaniem:

np.

To prostokąt i dwa koła

Z przodu kwadrat, z tyłu rura

Warczy, prycha i już wiecie

Że to AUTO ma być przecież!

 

17. W czasie zabawy wcielajcie się w różne role.

Zabawy tematyczne (np. w kucharza, czy sklep) nie tylko rozwijają wyobraźnię, lecz także uczą naprzemienności ról, zasad zachowania w określonych sytuacjach komunikacyjnych oraz poszerzają zasób słownictwa dziecka.

 

18. Kontroluj, czy dziecko rozumie Twoje polecenia.

Polecenia powinny być proste i dotyczyć czynności lub przedmiotów, które są dziecku bliskie.

Daj misia.(Kiedy o to prosimy nie wskazujemy palcem na misia!)

Pokaż oko.

Przynieś buty.

Połóż piłkę na krześle.

 

19. Nie wyręczaj dziecka w mówieniu. Nie przerywaj mu.

Jeśli ma trudność z wypowiedzeniem wyrazu, pozwól mu spokojnie dokończyć, po czym powiedz ten wyraz jeszcze raz – poprawnie.

 

20. Nie śmiej się z jego wypowiedzi. Nie krzycz, jeśli jest niezrozumiała. Nie uciszaj.

To może wywołać zniechęcenie do mówienia.

 

21. Nie poprawiaj uporczywie każdego słowa i każdej niegramatycznej wypowiedzi dziecka.

 

22. Ważne, aby dziecko miało kontakt z innymi dziećmi i dorosłymi – to wzmocni w nim potrzebę komunikowania się.

 

23. Nie wymagaj od dziecka, aby wymawiało głoski, na które rozwojowo nie jest jeszcze gotowe.

 

Źródło:http://ulogopedy.pl/jak-stymulowac-mowe-dziecka/

Seplenienie (sygmatyzm): przyczyny, rodzaje oraz skuteczne ćwiczenia

Seplenienie (sygmatyzm): przyczyny, rodzaje oraz skuteczne ćwiczenia

Dziecko podczas wizyty u logopedy

Fot: KatarzynaBialasiewicz / gettyimages.com

Sygmatyzm, powszechnie zwany seplenieniem, jest typową wadą wymowy w okresie dziecięcym. Polega na nieprawidłowej wymowie pewnych grup głosek: przedniojęzykowo-zębowych (syczących), przedniojęzykowo-dziąsłowych (szumiących) oraz środkowojęzykowo-palatalnych (ciszących).

Seplenienie, inaczej sygmatyzm (łac. sigmatismus) lub – rzadziej – szeplenienie, to nieprawidłowe wymawianie głosek [s], [z], [c], [dz], [ś], [ź], [ć], [dź], [sz], [ż], [cz], [dż].

Dlaczego dzieci seplenią?

Seplenienie może być wywołane wieloma czynnikami, spośród których najczęstszymi są:

  • niewłaściwa budowa narządów artykulacyjnych (zbyt duży lub gruby język, zbyt krótkie wędzidełko podjęzykowe),
  • anomalie zębowe, w tym wady zgryzu wywołujące brak dentalizacji (m.in. zgryz otwarty, przodozgryz, tyłozgryz),
  • rozszczep podniebienia (wywołuje niedostateczne zamknięcie jamy nosowej – seplenienie nosowe),
  • zbyt długie karmienie smoczkiem,
  • niewłaściwe wzorce z otoczenia,
  • zaburzenia słuchu (zwłaszcza w zakresie tonów wysokich).

W sygmatyzmie wyróżnia się deformacje (seplenienie właściwe), które polega na niewłaściwej wymowie spółgłosek zębowych, czyli: [s], [z], [c], [dz], dziąsłowych: [sz], [ż], [cz], [dż], palatalnych (podniebiennych, miękkich): [ś], [ź], [ć], [dź]. Uważa się, że deformacje są rezultatem zmiany artykulacji głosek. W zależności od miejsca, gdzie powstaje nieprawidłowa artykulacja, stwierdza się różne typy sygmatyzmu (międzyzębowy, wargowo-zębowy, przyzębowy).

Dzieci nabywające zdolności mówienia często mają skłonność do parasygmatyzmu, czyli zastępowania pewnych spółgłosek przez inne. Zamiast głosek: [sz], [ż], [cz], [dż] wymawiają podobnie brzmiące, ale łatwiejsze do artykulacji: [s], [z], [c], [dz] lub miękkie: [ś], [ź], [ć], [dź]. Ponadto dziecko, u którego mowa jest na etapie kształtowania, zastępuje niekiedy głoski dźwięczne ich bezdźwięcznymi odpowiednikami (np. [ż] przez [sz], w wyniku czego wyraz [żyto] wymawia jako [szyto]). Jeśli podane przykłady niewłaściwej artykulacji utrzymują się przez dłuższy czas, należy uznać ten stan za patologiczny i skontaktować się z logopedą.

Seplenienie międzyzębowe

Seplenienie międzyzębowe nazywane jest seplenieniem interdentalnym lub seplenieniem śródzębnym. Jest to najczęstsza postać sygmatyzmu, charakterystyczna dla dzieci między 3. a 4. rokiem życia, kiedy starają się one wymawiać głoski [s], [z], [c], [dz]. Wywołuje ją ułożenie języka w linii środkowej lub z boku jamy ustnej, co powoduje wysuwanie go między zęby w trakcie artykulacji. Typowe dla seplenienia międzyzębowego jest spłaszczanie języka, co skutkuje brakiem „rowka” w jego środkowej linii i rozpraszaniem powietrza po całej powierzchni podczas artykulacji. Często dochodzi do opuszczenia dolnej szczęki, przez co czubek języka nie może dotknąć górnych siekaczy.

Seplenienie boczne

Seplenienie boczne zwane jest także seplenieniem lateralnym. W przebiegu tej nieprawidłowości dochodzi do niesymetrycznego ułożenia języka, w wyniku czego nie wytwarza się typowa szczelina w centralnej części, lecz po bokach, najczęściej w obrębie zębów trzonowych, kłów oraz zębów przedtrzonowych. Podczas prób artykulacji niektórych dźwięków wargi rozchylają się w miejscu przechodzenia powietrza, przez co wydychane powietrze wydostaje się szerokim strumieniem. Wyróżnia się seplenienie boczne prawostronne, seplenienie boczne lewostronne, a także seplenienie boczne obustronne.

Pozostałe rodzaje seplenienia

Wśród pozostałych rodzajów seplenienia wyróżnia się: seplenienie przyzębowe, seplenienie wargowo-zębowe, seplenienie wargowe, seplenienie świszczące, seplenienie przydechowe, seplenienie szumiące, seplenienie podniebienne.

Ćwiczenia na seplenienie

Należy pamiętać, że seplenienie bez regularnej i długotrwałej terapii logopedycznej w większości przypadków nie przynosi spodziewanych rezultatów. Terapia logopedyczna w początkowej fazie skupia się na ćwiczeniach oddechowych oraz fonacyjnych. Później przechodzi się do konkretnych ćwiczeń narządu mowy, które usprawniają pracę warg oraz języka. Dzięki zajęciom z logopedą dziecko usprawnia słuch fonematyczny, który pozwala na różnicowanie poszczególnych głosek. Dopiero po tym etapie podejmowane są próby wywoływania poszczególnych głosek, a następnie utrwalania dźwięku poprawnie artykułowanego. O sukcesie terapii logopedycznej można mówić dopiero wtedy, gdy dziecko w sposób prawidłowy wymawia głoski w mowie spontanicznej. Jak przyznają logopedzi, dla dziecka bardzo ważne jest wsparcie rodziców, a szczególnie zauważanie i docenianie przez nich nawet drobnych sukcesów. Część ćwiczeń logopedycznych można wykonywać w domu.

Żródło: https://zdrowie.tvn.pl/a/seplenienie-sygmatyzm-przyczyny-rodzaje-oraz-skuteczne-cwiczenia

Rozwojowa niepłynność mówienia – powód do troski, nie lęku

W rozwoju dziecka, w okresie kształtowania się mowy można zaobserwować pewne specyficzne trudności związane z opanowaniem przez nie systemu językowego. Jednym z takich zjawisk jest niepłynność w mówieniu, którą charakteryzuje: powtarzanie sylab i wyrazów, przeciąganie głosek, pauzy, powtórki, wtrącenia (Z.Tarkowski, 1997).

Zdarza się, że przerażeni tą sytuacją rodzice nie wiedzą, jak należy postępować. Trudno im w takiej sytuacji udawać, że nie słyszą niepłynnego mówienia. Czują wówczas niepokój i strach, wpadają w panikę. Obawiają się, że niepłynność w mowie dziecka utrwali się i będzie przeszkodą w jego rozwoju. Warto wiedzieć, że dziecko w wieku przedszkolnym jest nieświadome występującej w jego wypowiedzi niepłynności. Niektórzy rodzice zauważając niepłynność w mowie dziecka popełniają błędy np. proszą żeby dziecko mówiło wolniej lub żeby powtórzyło słowo jeszcze raz. Taka sytuacja wpływa niekorzystnie na funkcjonowanie malucha. Zaczyna ono bać się mówienia, powstaje lęk przed wypowiadaniem się – czyli błędne koło: dziecko boi się mówić, aby nie zająknąć się, a zająknięcia powstają z powodu lęku przed wypowiadaniem się. Niewłaściwa reakcja otoczenia może utrwalić niepłynność w mówieniu dziecka. Jeżeli rodzice postępują właściwie, czyli nie zwracają uwagi na niepłynność, wówczas zmniejsza się ona razem z nabywaniem przez dziecko znajomości języka.

Czym jest niepłynność mówienia?

Niepłynność mówienia jest zaburzeniem swobodnego przechodzenia od jednego elementu wypowiedzi do drugiego oraz zakłócenie jej tempa i rytmu. Objawy niepłynnego mówienia mogą być spastyczne (skurczowe) lub niespastyczne (nieskurczone). Skurcze spastyczne występują wtedy, kiedy niepłynności mówienia towarzyszy nadmierne napięcie mięśniowe. Skurcze niespastyczne występują bez oznak nadmiernego napięcia emocjonalnego i mięśniowego.

Rozwojowa niepłynność mówienia ma postać niespastyczną, łagodną.

Za normalną niepłynność w mówieniu możemy uznać taką, która jest niezauważalna i występuje rzadko. Mówienie płynne to takie, kiedy wypowiedź jest budowana w odpowiednim tempie i rytmie. Charakteryzuje się swobodnym przechodzeniem od jednego elementu wypowiedzi do następnego.

Rozwojowa niepłynność mówienia powstaje wskutek intensywnego rozwoju mowy u dziecka.

Symptomy rozwojowej niepłynności mówienia:

  • Powtarzanie sylab np. da-da-daj mi lalę; ma-ma-ma-mo
  • Powtarzanie głosek np. a-a-a; y-y-y
  • Powtarzanie wyrazów np. daj daj mi lalę
  • Przeciąganie głosek np. mmmam lalę
  • Pauzy – wyraźnie przerwy miedzy wyrazami
  • Blokowanie wyrazów np. d…daj mi lalę
  • Wtrącenia np. eee daj mi no lalę

Jakie są przyczyny niepłynności mówienia? (wg Z.Tarkowskiego, 1997; Z.M.Kurkowskiego, 2003)

Dziecko:

  1. Pomimo, że chce mówić, nie ma motywacji do mówienia, bo nie wie o czym mówić (zaburzenia procesu motywacyjnego)
  2. Wie, o czym mówić, ale nie wie jakich słów i reguł gramatycznych użyć, ma trudności z właściwym doborem elementów językowych (zaburzenia językowe semantyczno-syntaktyczne)
  3. Nie może wyartykułować dźwięków, brakuje synchronizacji mówienia z myśleniem (zaburzenia motoryczne)
  4. Czuje dyskomfort podczas mówienia, odczuwa lęk przed mówieniem (zaburzenia emocjonalne)
  5. W nowej sytuacji, z nowymi osobami ma trudności w wypowiadaniu się (zaburzenia umiejętności komunikacyjnych)
  6. Ma trudności z kontrolą słuchową własnej wypowiedzi (zaburzenia kontroli wypowiedzi)

Jak postępować? Wskazówki dla rodziców – propozycje

  1. Zachować spokój w momencie pojawiającej się niepłynności w wypowiedzi dziecka
  2. Nie zwracać uwagi dziecka na niepłynności w mówieniu np. kiedy dziecko mówi – nie należy prosić, by prawidłowo powtórzyło niepłynnie wypowiedziane słowa
  3. Przytulić dziecko, wziąć na kolana i rozmawiać o tym, co chciało opowiedzieć, mówić spokojnie wydłużając samogłoski, wolno np. „aach taak, chciaałeś mi oopoowieedzieeć, coo dziś roobiiiłeeś  w doomuu” – mówić do dziecka czule
  4. Słuchać tego, o czym dziecko chce opowiedzieć, a nie jak mówi
  5. Ograniczać nadmiar bodźców (programy telewizyjne, programy komputerowe – szczególnie wywołujące napięcie, strach)
  6. Przestrzegać stałego rytmu dnia (pory posiłków, odpoczynku), żyjemy przecież w rytmach: styczeń, luty, marzec, (…); poniedziałek, wtorek, środa, (…), rano, południe, wieczór itp.
  7. Bawić się z dzieckiem w domu przy spokojnej muzyce w tle
  8. Dostrzegać mocne strony dziecka, stosować pochwały np. „bardzo podoba mi się jak posprzątałeś zabawki, jesteś w tym mistrzem, brawo”.
  9. Organizować wspólne zabawy na świeżym powietrzu, w piaskownicy, nad wodą
  10. Mówić do dziecka …również szeptem
  11. Zachęcać do zabaw oddechowych – dmuchanie na piórka, wiatraczki, waciki, bibułki; grać na organkach, harmonijce, flecie
  12. Grać z dzieckiem na instrumentach perkusyjnych – zabawy w odtwarzanie rytmów
  13. Układać z dzieckiem rytmy z: klocków, patyczków, kapsli po sokach, obrazków, zabawek, np. „klocek, klocek, kapsel, klocek, klocek, kapsel – następnie wolno przeczytać ułożony rytm”
  14. Śpiewać z dzieckiem znane piosenki, mówić wierszyki, rymowanki – w tempie umiarkowanym i wolnym
  15. Starać się lepiej rozumieć własne dziecko, pomóc mu w wyrażaniu uczuć, nazywać je np. „rozumiem, że jesteś niezadowolony”
  16. Stosować masaże rozluźniające napięcie ciała
  17. Mówić dziecku, że jest: wyjątkową córeczką, wyjątkowym synkiem
  18. Zachęcać dziecko do współpracy, do samodzielności – nie wyręczać w prostych czynnościach – umożliwiać odnoszenie sukcesów (nawet bardzo drobnych) np. podczas samodzielnego ubierania się, pozwolić dokonywać wyborów
  19. Dbać o dobry klimat we własnym domu, by dziecko czuło się w nim bezpiecznie
  20. Zasięgnąć porady psychologa i logopedy, by upewnić się, czy postępujemy właściwie

autor: Zenobia Bogdanowska, logopeda

źródło:

https://logopeda.org.pl/publikacja.php?id=64

Stawianie granic

Dzieci potrzebują uporządkowanego świata. Chcą znać reguły, które nim rządzą – wiedzieć czego się od nich oczekuje, jaki charakter mają ich relacje z innymi ludźmi, na co mogą sobie pozwolić i co je czeka, gdy posuną się za daleko. Granice odgrywają bardzo ważną rolę w procesie wychowania i socjalizacji. Rodziców niepewnych powyższego stanowiska mogą przekonać następujące argumenty:

  1. Granice dają poczucie bezpieczeństwa i stabilności – dzieci mogą doświadczać silnego niepokoju, gdy są świadome, że mają w rodzinie największą władzę, kontrolę nad sytuacją i realne sprawstwo. Choć wiąże się to z niemal nieograniczonym dostępem do przywilejów, na dłuższą metę staje się zbyt dużym obciążeniem dla niedojrzałej osobowości. Dziecko oczekuje od rodziców mądrych decyzji i zdecydowanego wyznaczania jasno określonych granic, co daje mu poczucie ustabilizowanej, przewidywalnej i uporządkowanej rzeczywistości.
  2. Granice określają obszar akceptowanych zachowań – wyraźnie ustalone, stabilne granice wytaczają dzieciom ścieżkę postępowania zgodnego z normami i zasadami, zarówno w rodzinie, jak i szerszych kręgach społecznych.
  3. Granice definiują związki z innymi ludźmi – precyzują wzajemne wpływy, rozkład sił oraz hierarchię w kontekście kontroli i władzy, szczególnie ważnych w relacji rodzic-dziecko.
  4. Granice pomagają odkrywać świat – rodzice mogą ułatwić dzieciom ten proces poprzez rzetelne odpowiedzi na nurtujące pytania: Co jest w porządku, co nie jest i dlaczego? Jak daleko mogę się posunąć? Co się stanie, jeśli przekroczę wyznaczoną granicę? Czy wiąże się to z konkretnymi konsekwencjami?
  5. Granice wspomagają osobisty wzrost – wraz z rozwojem dziecka granice muszą się rozszerzać. Stanowią punkt odniesienia dla rosnącej dojrzałości dziecka, są odzwierciedleniem szacunku, akceptacji i zaufania jakim darzą go rodzice.

Należy jednak pamiętać, że wytyczanie granic jest procesem dynamicznym. Z każdym dniem dzieci rosną, zmieniają się i wraz z rozwojem dojrzewają do coraz większej wolności i odpowiedzialności za siebie i innych. Granice stawiane pięciolatkowi z pewnością nie będą przystawać do potrzeb piętnastolatka i z pewnym prawdopodobieństwem mogą być nieadekwatne nawet dla innego dziecka w wieku pięciu lat. Każde dziecko winno być zatem traktowane wyjątkowo, a granice skrojone na miarę jego wieku, temperamentu i możliwości ich egzekwowania przez rodziców.

Dzieci potrzebują szansy, by kształtować w sobie poczucie odpowiedzialności, ćwiczyć kompetencje i poznawać świat. Zadaniem rodziców jest zapewnienie im takich granic, które będą stymulować i wspierać ich rozwój. Zatem, gdy obserwują oni gotowość swych dzieci do radzenia sobie z większą odpowiedzialnością i wolnością powinni przeorganizować dotychczasowe granice – poszerzyć je i dostosować do nowych warunków.

Granice, które określają zakres pożądanych i akceptowanych zachowań dziecka powinny być dość elastyczne – wyraźne i restrykcyjne, by jasno określić kierunek oddziaływań wychowawczych, ale również na tyle modyfikowalne i szerokie, aby ułatwić dziecku rozwój i zmianę. W zależności od stopnia swobody oraz siły kontroli rodzicielskiej wyróżnia się następujące typy granic wytyczanych przez rodziców:

  1. Zbyt sztywne granice – dziecko doświadcza wówczas nadmiernej kontroli ze strony rodziców, jego swoboda jest znacznie ograniczona, a odkrywanie świata i zdrowe testowanie wręcz uniemożliwione. By zilustrować ten model wychowawczy wyobraźmy sobie nieco przerysowany obrazek – słońce, morze, rodzina wspólnie spaceruje na plaży. Nagle dziecko oświadcza, że chce sobie trochę popływać. Wówczas rodzic-specjalista od ekstremalnie sztywnych granic powie: „Dobrze. Dla twojego dobra umieścimy cię w specjalnej klatce do karmienia rekinów. Klatkę ustawimy tuż przy brzegu, żeby woda nie sięgała ci powyżej kolan. Będziemy wtedy spokojni, że nie stanie ci się nic złego.”
  2. Zbyt luźne granice – czyli niedostateczna kontrola rodzicielska. Granice są na tyle szerokie, że aż prowokują do ich nadmiernego testowania. Dzieci cieszą się zbyt dużą swobodą i ignorują ewentualne ograniczenia. Ponadto podopieczni nie ponoszą żadnych konsekwencji swoich nieodpowiednich działań, a tym samym nie uczą się odpowiedzialności. Wracając do naszego nadmorskiego przykładu – jak zareaguje rodzic, który wyznacza zbyt szerokie granice? Powie: „Oczywiście, jeśli chcesz – popływaj sobie. Tylko pamiętaj, żeby nie przekroczyć linii horyzontu.”
  3. Granice zrównoważone – optymalne warunki rozwoju i wzrostu w ramach zrównoważonej kontroli rodzicielskiej i swobody odpowiedniej dla wieku dziecka i danych okoliczności. Zakres wolności wynika z odpowiedzialności dziecka, które w tym kontekście znajduje warunki dla zdobywania nowych umiejętności, przy zmniejszonej potrzebie testowania granic. Co rodzic wytyczający zrównoważone granice mógłby powiedzieć swojemu dziecku, które chce popływać w morzu? „Zanim wejdziesz do wody musisz poznać pewne zasady. Bezpieczeństwa przy brzegu pilnuje ratownik – poznasz go po czerwonej koszulce z napisem WOPR. Dzieci mogą pływać bezpiecznie tylko do linii wyznaczonej przez czerwone bojki – jeśli ją przekroczysz, ratownik zagwiżdże i będziesz musiał wrócić na brzeg. To będzie koniec twojej kąpieli na dziś. Czy wszystko jasne?”
  4. Granice niestabilne – czyli brak konsekwencji w stopniu kontroli rodzicielskiej i zakresu swobody dziecka. Granice te powodują dezorientację dziecka i mogą rodzić bunt z jego strony. Przykładowa reakcja rodzica: „Wczoraj popływałeś sobie aż do bojek, dziś wystarczy, że pochlapiesz się nieco do kostek. Potrzymam cię za rękę. Tyle się teraz słyszy o nieszczęśliwych wypadkach. Nie spuszczę cię z oka.”

Określone przez rodziców granice, stopień ich kontroli oraz swobody dziecka w ramach tych granic stwarzają kontekst rozwojowy. Kiedy zaufać dziecku i powierzyć mu więcej odpowiedzialnej wolności? Otóż należy je bacznie obserwować – jego zachowanie będzie dla nas wskazówką, czy jest już gotowe na zmianę. Warto również przyjrzeć się sobie i zadać pytanie – czy i ja jestem w stanie tę zmianę zaakceptować?

Literatura: Robert J. MacKenzie „Kiedy pozwolić? Kiedy zabronić?”

Źrodło: Magdalena Łyczko http://madrzy-rodzice.pl

Trudne dzieci

 

Termin trudne dziecko na stałe zagościł w naszym języku. Jest powszechnie używany w przedszkolach, szkołach, mediach oraz często również w naszych domach. Nie przepadamy za nimi. W przedszkolu trudne dzieci biją kolegów i nie wykonują poleceń, więc najczęściej można spotkać je za karę w kącie. W sklepie rzucają się na ziemię i wpadają w histerię, gdy rodzic nie chce kupić im czekoladowego batonika. W domu rzucają zabawkami, krzyczą, czasem przesadnie płaczą, aby postawić na swoim. Ich wachlarz zachowań jest szeroki- i z reguły ma na celu wymuszenie na drugiej stronie spełnienia własnych zachcianek, przeforsowanie własnego zdania. Te dzieci testują granice. Trzeba więc smarkaczowi pokazać, kto tu rządzi!

Czy aby na pewno?

Rozprawmy się z kilkoma powszechnymi mitami, które przyjmujemy za pewność zupełnie się nad nimi nie zastanawiając:

Dzieci manipulują: Jesteś pewny, że osóbka, która ledwo przekroczyła metr wzrostu i nie umie wiązać sobie sama butów ma na tyle rozwinięte zdolności poznawcze, aby móc manipulować dorosłą osobą? Ekm….?

Dzieci testują granice: A kto z nas tego nie robi? Testujesz granice, gdy za miastem gnasz 100km/h zamiast przepisowych 90km/h. Testujesz granice, gdy mówisz: przebiegnę jeszcze kilometr, chociaż czujesz, że dla twojego organizmu to może być na dziś za dużo. Gdy pijesz kolejne piwo i zjadasz kolejne ciastko. Wszyscy od czasu do czasu testujemy własne granice.

Dzieci chcą postawić na swoim. Jak my wszyscy.

Dzieci się buntują. Jak my wszyscy. A ponieważ mają mniejszą autonomię i wolność to i buntują się częściej.

Dzieci nie chcą współpracować. Musimy zdać sobie sprawę i jasno powiedzieć, że bycie w relacji z tobą jest dla twojego dziecka najważniejszą rzeczą pod słońcem. Bycie w relacji z tobą równa się przetrwanie. Myślisz, że dziecko naprawdę może nie chcieć z tobą współpracować? To tak, jakby skazać się na pewną śmierć.

Dzieci chcę zwrócić na siebie uwagę. Jak my wszyscy. Każdy z nas chce i potrzebuje uwagi innych ludzi. Dzieci nie są wyjątkami. Tłumaczenie, że dziecko chce zwrócić na siebie uwagę to takie trochę masło maślane, które nic nie tłumaczy….

Dziecko specjalnie się tak zachowuje ( w domyśle, żeby zrobić nam na złość). Tutaj znowu odwołam się do badań naukowców, którzy jasno mówią, że żeby zrobić innym na złość trzeba mieć wysoko rozwinięte procesy poznawcze, rozwiniętą teorię umysłu innych ludzi (czyli zdolność ‚czytania’ w myślach innych osób). Twoje dziecko nie jest w stanie być złośliwym w celowy i wyrachowany sposób, o jaki go podejrzewasz.

A teraz bądźmy ze sobą szczerzy. Czy my jako dorośli ludzie zawsze jesteśmy dobrzy i grzeczni? Osobiście nie znam takiej osoby, ale może ty taką znasz? Każdy z nas jest czasem trudny. Jednak na nasze dorosłe bycie trudnym znajdujemy liczne wymówki. Gorszy dzień w pracy, stres, przemęczenie, niskie ciśnienie. I ta niemiła pani urzędniczka w okienku.

Gdy dziecko jest trudne nagle przestajemy wiedzieć złożoną sytuacją. Zamiast tego widzimy małego histeryka, buntownika, manipulatora, rozpieszczone i rozwydrzone dziecko, które nie zna granic. I z całą swoją energią zabieramy się za jego naprawianie..

Wierzymy, że trudne zachowania to wina dziecka (albo rodzica, który rozpuścił, nie postawił granic itd) – dziecko po prostu nie chce być grzeczne. Dziecko nie chce z nami współpracować. Dziecko nie chce nas słuchać. Naszym zadaniem jest więc przekonać dziecko, aby zechciało. Tresurą, groźbą, karą, warunkową uwagą, nagrodami, pochwałami.

A może czas dokonać w naszym podejściu do dzieci małego przewrotu kopernikańskiego? Może czas spojrzeć na dziecko jako osobę, która chce współpracować, która liczy się z naszym zdaniem, która chce być grzeczna. Może czas zobaczyć w dziecku osobę, która chciałaby być grzeczna jeśli tylko by umiała….

„Dzięki badaniom prowadzonym przez ostatnie 50 lat nasza wiedza na temat zachowań dzieci znacznie wzrosła. Można ją podsumować następująco: Dzieci sprawiające trudności wychowawcze są trudne, ponieważ brak im umiejętności, które pozwoliłyby im zachowywać się inaczej”

Dr Ross W. Green, profesor Harvard Medical School

Każde dziecko jest grzeczne, jeśli potrafi. Każde dziecko współpracuje, jeśli potrafi. Spróbuj zobaczyć dziecko przez takie soczewki, a nagle zrozumiesz, że jego trudne zachowania to często komunikat kierowany do ciebie. Komunikat, który mówi: nie potrafię jeszcze tego zrobić, to dla mnie za trudne, pomóż mi!

Spróbuj spojrzeć na trudne zachowania dziecka jako komunikat o jego problemach, a nie jako przejaw złej woli czy krnąbrności. Dziecko bije, krzyczy, płacze, jęczy nie dlatego, że tak chce. Ale ponieważ tu i teraz nie umie inaczej. Nie potrafi w inny sposób powiedzieć koledze, żeby zostawił jego zabawki. Nie zna innego sposobu, aby zakomunikować rodzicowi, że jest zbyt zmęczony, aby teraz towarzyszyć mu w zakupach. Nie wie, w jaki inny sposób powiedzieć nauczycielce, że te zadania z matematyki są dla niego zbyt trudne. Gdy dziecko ma złamaną nogę nie każesz mu skakać przez płotki, ani nie motywujesz naklejkami do biegu na sto metrów. Ale bez zastanowienia wysyłasz go do kąta za to, że nie zdobył jeszcze wystarczających umiejętności komunikacyjnych i w inny sposób nie umie jeszcze bronić własnych granic. Przekupujesz go nagrodami, aby siedział cicho przez 30 minut, chociaż być może dziecko nie jest jeszcze gotowe na to, żeby tyle wysiedzieć. Bez problemu dostrzegasz złamaną nogę, ale nie chcesz zobaczyć, że trudne zachowania dzieci mogą wynikać z braku pewnych umiejętności. A ich brak nie wynika z lenistwa czy opozycji dziecka. Bywa, że jest naturalnym etapem rozwoju (jak osławiony ‚bunt’ dwulatka) czy wynika z rozwoju mózgu dziecka (trudność w regulacji własnych emocji i utrzymania uwagi, który jest spowodowany kształtowaniem się dopiero kory przedczołowej mózgu).

Każde trudne zachowanie dziecka powinniśmy traktować jako komunikat kierowany do nas. Zamiast karać trudne zachowania dziecka zacznijmy szukać, jakie są ich przyczyny. To nie zachowania same w sobie są ważne, ale odpowiedź na pytanie: dlaczego? Dlaczego Jaś uderzył Franka? Dlaczego moja córka wpada w ‚histerię’ podczas zakupów? Dlaczego Ola tak mocno przeszkadza w czasie zajęć z matematyki? Zmień swoje soczewki. Zamiast naprawiać dziecko pomyśl, jak wspólnie z dzieckiem możecie rozwiązać trudności, które dziecko (lub które razem) napotkaliście na drodze.

Źródło: http://www.edukowisko.pl

Autor:Joanna Kalembka

Zakazy, nakazy, reguły, czyli trochę o wychowaniu…..

Trudno sobie wyobrazić wychowanie bez nakazów i zakazów, choć to dla dziecka mało przyjemne…

Dziecku potrzebne są jakieś reguły, by nauczyło się żyć wśród ludzi. Kiedy mówimy mu na przykład, że nie wolno odzywać się brzydko do mamy, to wyznaczamy granicę, której nie powinno przekraczać.

A jeśli roczne dziecko ciągnie mamę za włosy? Powiedzieć: „Nie wolno, zostaw”, czy zbagatelizować sprawę?

Bagatelizować na pewno nie, bo przecież to jej sprawia ból. I najlepiej tak właśnie powiedzieć: „Nie wolno, mamę boli”. I chociaż dziecko nie potrafi jeszcze postawić się na miejscu mamy, podajemy mu konkretny argument, dlaczego nie powinno tego robić. Na szczęście łatwo skierować jego uwagę na coś innego.

Z półtorarocznym dzieckiem chyba pójdzie nam trudniej, zwłaszcza że to wiek przekory…

Dziecko rusza na podbój świata i staje przed nowymi wyzwaniami. Musi radzić sobie z fizycznymi przeszkodami na swej drodze i uczy się je pokonywać. A jeśli mu się to nie udaje, wpada w złość. Podobnie w odnie-sieniu do barier, które stawiają mu rodzice – stara się je przełamać, buntuje się, złości.

W tej fazie rozwoju tworzą się zręby autonomii. Warto to uszanować, np. pozwolić dwulatkowi na swobodę wyboru („Włożysz białą czy zieloną koszulkę”, „Wolisz kubeczek z pieskiem czy z osiołkiem”), a zakazy i nakazy ograniczyć do spraw zasadniczych.

Czy karać takiego malucha, a jeśli tak, to w jaki sposób?

Kiedy dziecko rzuca ze złości zabawką, można mu ją zabrać. I wyjaśnić: „Rozumiem, że się złościsz, ale misiowi jest przykro, poczeka, aż się uspokoisz”. W ten sposób dziecko karzemy, ale zarazem uwrażliwiamy je na uczucia innych. Możemy też apelować do jego empatii, jak np. wtedy, gdy chcemy je przekonać do dzielenia się z innymi („Daj pobawić się Jasiowi swoim autkiem, jak przyjdziesz do niego, on też ci pozwoli”), ale nie możemy malca do tego zmuszać.

A jak sobie radzić z dwu-, trzylatkiem, który dobrze wie, czego chce, i jest głuchy na argumenty rodziców?

Pamiętam, jak nasz dwuletni synek po raz kolejny zapragnął mleka w środku nocy i mąż postanowił położyć temu kres, czyli nie reagować na płacze i krzyki. Mały wrzeszczał coraz głośniej, mąż próbował go przetrzymać. W końcu powiedział: „Synku, nie ma w domu mleka, a sklepy są zamknięte”. Ku jego ogromnemu zaskoczeniu dziecko przestało płakać i powtórzyło: „Nie ma mleka. Sklepy zamknięte”, i spokojnie zasnęło. Wtedy przekonaliśmy się, że nasze dziecko rozumie więcej, niż nam się zdawało.

Co jeszcze sprzyja uczeniu się reguł?

Dzieci znakomicie uczą się ich poprzez zabawę. Trzy-, czterolatki wchodzą w wiek zabaw na niby, kiedy patyk z powodzeniem może udawać konia. Dziecko, bawiąc się z innymi, uczy się przestrzegać reguł (np. że na „Raz, dwa, trzy, Baba-Jaga patrzy” trzeba zastygnąć w bezruchu). Ale i zabawa z dorosłym może wiele nauczyć, jeśli jest atrakcyjna. Mój syn bawi się z babcią w wypadek. Ma wóz policyjny, karetkę i ludziki. Kiedy ludzik znienacka wbiegnie na jezdnię, to przyjeżdża policja i pogotowie. I później, na spacerze, gdy mu przypominam, żeby szedł po chodniku, mówi: „Tak, bo ludzik wbiegł na jezdnię i miał wypadek”.

Jak sobie radzić, kiedy dziecko uprze się przy czymś, co nam wydaje się absolutnie nie do przyjęcia?

Nasza pani profesor opowiadała nam kiedyś, jak jej córeczka uparła się zimą wyjść na spacer w baletkach. Mróz straszny, a tu małej nie sposób wyperswadować tego pomysłu; no i idzie w tych baletkach po śniegu. Mama udaje, że tego nie widzi, licząc, że córeczka sama zmieni zdanie. I rzeczywiście, w pewnym momencie oznajmia, że chce włożyć buty. No i mama wkłada jej te buty, jak gdyby nigdy nic, bez uwag w rodzaju „a nie mówiłam”. To bardzo ważne, bo cała sprawa pozostaje w sferze faktów (jak jest zimno, to w baletkach się marznie), a nie zamienia się w przepychankę między dzieckiem a dorosłym. Przeciwnie, dziecko ma poczucie, że decyzja wyszła od niego.

Ale nie zawsze możemy czekać, aż dziecko wyciągnie wnioski z własnych doświadczeń, bo zagrażałoby to jego zdrowiu, a nawet życiu.

W sytuacjach niebezpiecznych nie ma czasu na tłumaczenie i zdarza się, że krzykniemy, szarpniemy dziecko za rękę. Tylko potem, już spokojnie, trzeba mu wytłumaczyć, dlaczego się tak zachowaliśmy. Że ściągnęliśmy je z drzewa, bo mogło spaść. Najlepiej to dziecku pokazać – wsadzić na drzewo misia i pozwolić mu zlecieć i „złamać nogę”. Potem na niby zawieźć misia do szpitala na założenie gipsu. To na pewno zapamięta.

Moja córka często mówi: „Mamo, ciągle to powtarzasz, przecież nie jestem głucha!”. A ja mam wrażenie, że mówię jak do ściany…

To, że dziecko nie słucha, nie zawsze oznacza, że nie słyszy… Dziecko walczy o autonomię, niezależność. Niereagowanie na polecenia może mu dać przewagę nad dorosłym, który czuje się w tej sytuacji bezradny jak… dziecko. Ono zaś doświadcza własnej mocy, która jest przecież atrybutem dorosłego. Dochodzi do chwilowej zamiany ról.

Czasem dziecko nie słucha tylko wtedy, gdy chodzi o określoną rzecz, np. o jedzenie albo o naukę korzystania z nocnika. Najczęściej oznacza to, że przywiązujemy do tego zbyt wielką wagę i do głosu dochodzą silne emocje. Pomoże, jeśli uda nam się złapać dystans do całej sprawy lub oddać ją w inne ręce, np. męża czy babci.

Z jakich jeszcze powodów nasze polecenia bywają nieskuteczne?

Kiedy mechanicznie powtarzamy wciąż te same nakazy czy zakazy, ich treść przestaje do dziecka docierać – słyszy tylko recytowaną formułkę i puszcza ją mimo uszu. Czasem rodzice mówią „nie”, choć właściwie nie ma powodu – robią to trochę nawykowo. Kiedy dziecko nie reaguje i muszą kilkakrotnie powtórzyć polecenie, to zaczynają się angażować i zwracają się rzeczywiście do niego. Wprawdzie ze złością, ale nawet taka negatywna uwaga jest lepsza niż jej brak.

Zdarza się też, że dziecko nie rozumie po prostu, czego od niego chcemy, bo polecenie jest zbyt złożone albo zawiłe. No i wreszcie, bywamy niekonsekwentni – kiedy raz na coś pozwalamy, a innym razem nie, to sami pomniejszamy znaczenie własnych słów.

A co się stanie, jeśli przesadzimy z ilością zakazów i nakazów?

Dziecko zacznie reagować niechęcią na ton naszego głosu, mimikę i całą sytuację, która kojarzy mu się z wydawaniem poleceń. Jeżeli np. mama po powrocie z pracy już od progu rzuca: „Dlaczego tu taki bałagan, sprzątnij natychmiast”, to dziecko z czasem się nauczy, że lepiej nie wybiegać jej na spotkanie, tylko zaszyć się w swoim pokoju. Podporządkowanie dziecka regułom jest ważne, ale nie najważniejsze. Szafując zakazami i nakazami, ograniczamy pole swobodnej aktywności dziecka. Jeśli dziecku niczego nie wolno, to albo zacznie ten zakaz lekceważyć, o czym już mówiłyśmy, albo w końcu straci inicjatywę. A musi próbować, doświadczać, eksperymentować, musi także popełniać błędy, żeby się uczyć. Dzieci przesadnie kontrolowane łatwiej się irytują, bywają agresywne, a w późniejszym życiu są mało samodzielne.

Nakazy i zakazy są istotne w kształtowaniu umiejętności społecznych, ale nie mniej ważny jest indywidualny rozwój dziecka i osiągnięcie autonomii, która pozwoli młodemu człowiekowi odpowiedzialnie pokierować własnym życiem.

Małgorzata Ohme pracuje w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Zajmuje się psychologią rozwoju dzieci i młodzieży. Ma trzyletniego synka i półroczną córeczkę.
Więcej: http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79362,3850564.html