Stawianie granic

Dzieci potrzebują uporządkowanego świata. Chcą znać reguły, które nim rządzą – wiedzieć czego się od nich oczekuje, jaki charakter mają ich relacje z innymi ludźmi, na co mogą sobie pozwolić i co je czeka, gdy posuną się za daleko. Granice odgrywają bardzo ważną rolę w procesie wychowania i socjalizacji. Rodziców niepewnych powyższego stanowiska mogą przekonać następujące argumenty:

  1. Granice dają poczucie bezpieczeństwa i stabilności – dzieci mogą doświadczać silnego niepokoju, gdy są świadome, że mają w rodzinie największą władzę, kontrolę nad sytuacją i realne sprawstwo. Choć wiąże się to z niemal nieograniczonym dostępem do przywilejów, na dłuższą metę staje się zbyt dużym obciążeniem dla niedojrzałej osobowości. Dziecko oczekuje od rodziców mądrych decyzji i zdecydowanego wyznaczania jasno określonych granic, co daje mu poczucie ustabilizowanej, przewidywalnej i uporządkowanej rzeczywistości.
  2. Granice określają obszar akceptowanych zachowań – wyraźnie ustalone, stabilne granice wytaczają dzieciom ścieżkę postępowania zgodnego z normami i zasadami, zarówno w rodzinie, jak i szerszych kręgach społecznych.
  3. Granice definiują związki z innymi ludźmi – precyzują wzajemne wpływy, rozkład sił oraz hierarchię w kontekście kontroli i władzy, szczególnie ważnych w relacji rodzic-dziecko.
  4. Granice pomagają odkrywać świat – rodzice mogą ułatwić dzieciom ten proces poprzez rzetelne odpowiedzi na nurtujące pytania: Co jest w porządku, co nie jest i dlaczego? Jak daleko mogę się posunąć? Co się stanie, jeśli przekroczę wyznaczoną granicę? Czy wiąże się to z konkretnymi konsekwencjami?
  5. Granice wspomagają osobisty wzrost – wraz z rozwojem dziecka granice muszą się rozszerzać. Stanowią punkt odniesienia dla rosnącej dojrzałości dziecka, są odzwierciedleniem szacunku, akceptacji i zaufania jakim darzą go rodzice.

Należy jednak pamiętać, że wytyczanie granic jest procesem dynamicznym. Z każdym dniem dzieci rosną, zmieniają się i wraz z rozwojem dojrzewają do coraz większej wolności i odpowiedzialności za siebie i innych. Granice stawiane pięciolatkowi z pewnością nie będą przystawać do potrzeb piętnastolatka i z pewnym prawdopodobieństwem mogą być nieadekwatne nawet dla innego dziecka w wieku pięciu lat. Każde dziecko winno być zatem traktowane wyjątkowo, a granice skrojone na miarę jego wieku, temperamentu i możliwości ich egzekwowania przez rodziców.

Dzieci potrzebują szansy, by kształtować w sobie poczucie odpowiedzialności, ćwiczyć kompetencje i poznawać świat. Zadaniem rodziców jest zapewnienie im takich granic, które będą stymulować i wspierać ich rozwój. Zatem, gdy obserwują oni gotowość swych dzieci do radzenia sobie z większą odpowiedzialnością i wolnością powinni przeorganizować dotychczasowe granice – poszerzyć je i dostosować do nowych warunków.

Granice, które określają zakres pożądanych i akceptowanych zachowań dziecka powinny być dość elastyczne – wyraźne i restrykcyjne, by jasno określić kierunek oddziaływań wychowawczych, ale również na tyle modyfikowalne i szerokie, aby ułatwić dziecku rozwój i zmianę. W zależności od stopnia swobody oraz siły kontroli rodzicielskiej wyróżnia się następujące typy granic wytyczanych przez rodziców:

  1. Zbyt sztywne granice – dziecko doświadcza wówczas nadmiernej kontroli ze strony rodziców, jego swoboda jest znacznie ograniczona, a odkrywanie świata i zdrowe testowanie wręcz uniemożliwione. By zilustrować ten model wychowawczy wyobraźmy sobie nieco przerysowany obrazek – słońce, morze, rodzina wspólnie spaceruje na plaży. Nagle dziecko oświadcza, że chce sobie trochę popływać. Wówczas rodzic-specjalista od ekstremalnie sztywnych granic powie: „Dobrze. Dla twojego dobra umieścimy cię w specjalnej klatce do karmienia rekinów. Klatkę ustawimy tuż przy brzegu, żeby woda nie sięgała ci powyżej kolan. Będziemy wtedy spokojni, że nie stanie ci się nic złego.”
  2. Zbyt luźne granice – czyli niedostateczna kontrola rodzicielska. Granice są na tyle szerokie, że aż prowokują do ich nadmiernego testowania. Dzieci cieszą się zbyt dużą swobodą i ignorują ewentualne ograniczenia. Ponadto podopieczni nie ponoszą żadnych konsekwencji swoich nieodpowiednich działań, a tym samym nie uczą się odpowiedzialności. Wracając do naszego nadmorskiego przykładu – jak zareaguje rodzic, który wyznacza zbyt szerokie granice? Powie: „Oczywiście, jeśli chcesz – popływaj sobie. Tylko pamiętaj, żeby nie przekroczyć linii horyzontu.”
  3. Granice zrównoważone – optymalne warunki rozwoju i wzrostu w ramach zrównoważonej kontroli rodzicielskiej i swobody odpowiedniej dla wieku dziecka i danych okoliczności. Zakres wolności wynika z odpowiedzialności dziecka, które w tym kontekście znajduje warunki dla zdobywania nowych umiejętności, przy zmniejszonej potrzebie testowania granic. Co rodzic wytyczający zrównoważone granice mógłby powiedzieć swojemu dziecku, które chce popływać w morzu? „Zanim wejdziesz do wody musisz poznać pewne zasady. Bezpieczeństwa przy brzegu pilnuje ratownik – poznasz go po czerwonej koszulce z napisem WOPR. Dzieci mogą pływać bezpiecznie tylko do linii wyznaczonej przez czerwone bojki – jeśli ją przekroczysz, ratownik zagwiżdże i będziesz musiał wrócić na brzeg. To będzie koniec twojej kąpieli na dziś. Czy wszystko jasne?”
  4. Granice niestabilne – czyli brak konsekwencji w stopniu kontroli rodzicielskiej i zakresu swobody dziecka. Granice te powodują dezorientację dziecka i mogą rodzić bunt z jego strony. Przykładowa reakcja rodzica: „Wczoraj popływałeś sobie aż do bojek, dziś wystarczy, że pochlapiesz się nieco do kostek. Potrzymam cię za rękę. Tyle się teraz słyszy o nieszczęśliwych wypadkach. Nie spuszczę cię z oka.”

Określone przez rodziców granice, stopień ich kontroli oraz swobody dziecka w ramach tych granic stwarzają kontekst rozwojowy. Kiedy zaufać dziecku i powierzyć mu więcej odpowiedzialnej wolności? Otóż należy je bacznie obserwować – jego zachowanie będzie dla nas wskazówką, czy jest już gotowe na zmianę. Warto również przyjrzeć się sobie i zadać pytanie – czy i ja jestem w stanie tę zmianę zaakceptować?

Literatura: Robert J. MacKenzie „Kiedy pozwolić? Kiedy zabronić?”

Źrodło: Magdalena Łyczko http://madrzy-rodzice.pl

Reklamy

Trudne dzieci

 

Termin trudne dziecko na stałe zagościł w naszym języku. Jest powszechnie używany w przedszkolach, szkołach, mediach oraz często również w naszych domach. Nie przepadamy za nimi. W przedszkolu trudne dzieci biją kolegów i nie wykonują poleceń, więc najczęściej można spotkać je za karę w kącie. W sklepie rzucają się na ziemię i wpadają w histerię, gdy rodzic nie chce kupić im czekoladowego batonika. W domu rzucają zabawkami, krzyczą, czasem przesadnie płaczą, aby postawić na swoim. Ich wachlarz zachowań jest szeroki- i z reguły ma na celu wymuszenie na drugiej stronie spełnienia własnych zachcianek, przeforsowanie własnego zdania. Te dzieci testują granice. Trzeba więc smarkaczowi pokazać, kto tu rządzi!

Czy aby na pewno?

Rozprawmy się z kilkoma powszechnymi mitami, które przyjmujemy za pewność zupełnie się nad nimi nie zastanawiając:

Dzieci manipulują: Jesteś pewny, że osóbka, która ledwo przekroczyła metr wzrostu i nie umie wiązać sobie sama butów ma na tyle rozwinięte zdolności poznawcze, aby móc manipulować dorosłą osobą? Ekm….?

Dzieci testują granice: A kto z nas tego nie robi? Testujesz granice, gdy za miastem gnasz 100km/h zamiast przepisowych 90km/h. Testujesz granice, gdy mówisz: przebiegnę jeszcze kilometr, chociaż czujesz, że dla twojego organizmu to może być na dziś za dużo. Gdy pijesz kolejne piwo i zjadasz kolejne ciastko. Wszyscy od czasu do czasu testujemy własne granice.

Dzieci chcą postawić na swoim. Jak my wszyscy.

Dzieci się buntują. Jak my wszyscy. A ponieważ mają mniejszą autonomię i wolność to i buntują się częściej.

Dzieci nie chcą współpracować. Musimy zdać sobie sprawę i jasno powiedzieć, że bycie w relacji z tobą jest dla twojego dziecka najważniejszą rzeczą pod słońcem. Bycie w relacji z tobą równa się przetrwanie. Myślisz, że dziecko naprawdę może nie chcieć z tobą współpracować? To tak, jakby skazać się na pewną śmierć.

Dzieci chcę zwrócić na siebie uwagę. Jak my wszyscy. Każdy z nas chce i potrzebuje uwagi innych ludzi. Dzieci nie są wyjątkami. Tłumaczenie, że dziecko chce zwrócić na siebie uwagę to takie trochę masło maślane, które nic nie tłumaczy….

Dziecko specjalnie się tak zachowuje ( w domyśle, żeby zrobić nam na złość). Tutaj znowu odwołam się do badań naukowców, którzy jasno mówią, że żeby zrobić innym na złość trzeba mieć wysoko rozwinięte procesy poznawcze, rozwiniętą teorię umysłu innych ludzi (czyli zdolność ‚czytania’ w myślach innych osób). Twoje dziecko nie jest w stanie być złośliwym w celowy i wyrachowany sposób, o jaki go podejrzewasz.

A teraz bądźmy ze sobą szczerzy. Czy my jako dorośli ludzie zawsze jesteśmy dobrzy i grzeczni? Osobiście nie znam takiej osoby, ale może ty taką znasz? Każdy z nas jest czasem trudny. Jednak na nasze dorosłe bycie trudnym znajdujemy liczne wymówki. Gorszy dzień w pracy, stres, przemęczenie, niskie ciśnienie. I ta niemiła pani urzędniczka w okienku.

Gdy dziecko jest trudne nagle przestajemy wiedzieć złożoną sytuacją. Zamiast tego widzimy małego histeryka, buntownika, manipulatora, rozpieszczone i rozwydrzone dziecko, które nie zna granic. I z całą swoją energią zabieramy się za jego naprawianie..

Wierzymy, że trudne zachowania to wina dziecka (albo rodzica, który rozpuścił, nie postawił granic itd) – dziecko po prostu nie chce być grzeczne. Dziecko nie chce z nami współpracować. Dziecko nie chce nas słuchać. Naszym zadaniem jest więc przekonać dziecko, aby zechciało. Tresurą, groźbą, karą, warunkową uwagą, nagrodami, pochwałami.

A może czas dokonać w naszym podejściu do dzieci małego przewrotu kopernikańskiego? Może czas spojrzeć na dziecko jako osobę, która chce współpracować, która liczy się z naszym zdaniem, która chce być grzeczna. Może czas zobaczyć w dziecku osobę, która chciałaby być grzeczna jeśli tylko by umiała….

„Dzięki badaniom prowadzonym przez ostatnie 50 lat nasza wiedza na temat zachowań dzieci znacznie wzrosła. Można ją podsumować następująco: Dzieci sprawiające trudności wychowawcze są trudne, ponieważ brak im umiejętności, które pozwoliłyby im zachowywać się inaczej”

Dr Ross W. Green, profesor Harvard Medical School

Każde dziecko jest grzeczne, jeśli potrafi. Każde dziecko współpracuje, jeśli potrafi. Spróbuj zobaczyć dziecko przez takie soczewki, a nagle zrozumiesz, że jego trudne zachowania to często komunikat kierowany do ciebie. Komunikat, który mówi: nie potrafię jeszcze tego zrobić, to dla mnie za trudne, pomóż mi!

Spróbuj spojrzeć na trudne zachowania dziecka jako komunikat o jego problemach, a nie jako przejaw złej woli czy krnąbrności. Dziecko bije, krzyczy, płacze, jęczy nie dlatego, że tak chce. Ale ponieważ tu i teraz nie umie inaczej. Nie potrafi w inny sposób powiedzieć koledze, żeby zostawił jego zabawki. Nie zna innego sposobu, aby zakomunikować rodzicowi, że jest zbyt zmęczony, aby teraz towarzyszyć mu w zakupach. Nie wie, w jaki inny sposób powiedzieć nauczycielce, że te zadania z matematyki są dla niego zbyt trudne. Gdy dziecko ma złamaną nogę nie każesz mu skakać przez płotki, ani nie motywujesz naklejkami do biegu na sto metrów. Ale bez zastanowienia wysyłasz go do kąta za to, że nie zdobył jeszcze wystarczających umiejętności komunikacyjnych i w inny sposób nie umie jeszcze bronić własnych granic. Przekupujesz go nagrodami, aby siedział cicho przez 30 minut, chociaż być może dziecko nie jest jeszcze gotowe na to, żeby tyle wysiedzieć. Bez problemu dostrzegasz złamaną nogę, ale nie chcesz zobaczyć, że trudne zachowania dzieci mogą wynikać z braku pewnych umiejętności. A ich brak nie wynika z lenistwa czy opozycji dziecka. Bywa, że jest naturalnym etapem rozwoju (jak osławiony ‚bunt’ dwulatka) czy wynika z rozwoju mózgu dziecka (trudność w regulacji własnych emocji i utrzymania uwagi, który jest spowodowany kształtowaniem się dopiero kory przedczołowej mózgu).

Każde trudne zachowanie dziecka powinniśmy traktować jako komunikat kierowany do nas. Zamiast karać trudne zachowania dziecka zacznijmy szukać, jakie są ich przyczyny. To nie zachowania same w sobie są ważne, ale odpowiedź na pytanie: dlaczego? Dlaczego Jaś uderzył Franka? Dlaczego moja córka wpada w ‚histerię’ podczas zakupów? Dlaczego Ola tak mocno przeszkadza w czasie zajęć z matematyki? Zmień swoje soczewki. Zamiast naprawiać dziecko pomyśl, jak wspólnie z dzieckiem możecie rozwiązać trudności, które dziecko (lub które razem) napotkaliście na drodze.

Źródło: http://www.edukowisko.pl

Autor:Joanna Kalembka

Zakazy, nakazy, reguły, czyli trochę o wychowaniu…..

Trudno sobie wyobrazić wychowanie bez nakazów i zakazów, choć to dla dziecka mało przyjemne…

Dziecku potrzebne są jakieś reguły, by nauczyło się żyć wśród ludzi. Kiedy mówimy mu na przykład, że nie wolno odzywać się brzydko do mamy, to wyznaczamy granicę, której nie powinno przekraczać.

A jeśli roczne dziecko ciągnie mamę za włosy? Powiedzieć: „Nie wolno, zostaw”, czy zbagatelizować sprawę?

Bagatelizować na pewno nie, bo przecież to jej sprawia ból. I najlepiej tak właśnie powiedzieć: „Nie wolno, mamę boli”. I chociaż dziecko nie potrafi jeszcze postawić się na miejscu mamy, podajemy mu konkretny argument, dlaczego nie powinno tego robić. Na szczęście łatwo skierować jego uwagę na coś innego.

Z półtorarocznym dzieckiem chyba pójdzie nam trudniej, zwłaszcza że to wiek przekory…

Dziecko rusza na podbój świata i staje przed nowymi wyzwaniami. Musi radzić sobie z fizycznymi przeszkodami na swej drodze i uczy się je pokonywać. A jeśli mu się to nie udaje, wpada w złość. Podobnie w odnie-sieniu do barier, które stawiają mu rodzice – stara się je przełamać, buntuje się, złości.

W tej fazie rozwoju tworzą się zręby autonomii. Warto to uszanować, np. pozwolić dwulatkowi na swobodę wyboru („Włożysz białą czy zieloną koszulkę”, „Wolisz kubeczek z pieskiem czy z osiołkiem”), a zakazy i nakazy ograniczyć do spraw zasadniczych.

Czy karać takiego malucha, a jeśli tak, to w jaki sposób?

Kiedy dziecko rzuca ze złości zabawką, można mu ją zabrać. I wyjaśnić: „Rozumiem, że się złościsz, ale misiowi jest przykro, poczeka, aż się uspokoisz”. W ten sposób dziecko karzemy, ale zarazem uwrażliwiamy je na uczucia innych. Możemy też apelować do jego empatii, jak np. wtedy, gdy chcemy je przekonać do dzielenia się z innymi („Daj pobawić się Jasiowi swoim autkiem, jak przyjdziesz do niego, on też ci pozwoli”), ale nie możemy malca do tego zmuszać.

A jak sobie radzić z dwu-, trzylatkiem, który dobrze wie, czego chce, i jest głuchy na argumenty rodziców?

Pamiętam, jak nasz dwuletni synek po raz kolejny zapragnął mleka w środku nocy i mąż postanowił położyć temu kres, czyli nie reagować na płacze i krzyki. Mały wrzeszczał coraz głośniej, mąż próbował go przetrzymać. W końcu powiedział: „Synku, nie ma w domu mleka, a sklepy są zamknięte”. Ku jego ogromnemu zaskoczeniu dziecko przestało płakać i powtórzyło: „Nie ma mleka. Sklepy zamknięte”, i spokojnie zasnęło. Wtedy przekonaliśmy się, że nasze dziecko rozumie więcej, niż nam się zdawało.

Co jeszcze sprzyja uczeniu się reguł?

Dzieci znakomicie uczą się ich poprzez zabawę. Trzy-, czterolatki wchodzą w wiek zabaw na niby, kiedy patyk z powodzeniem może udawać konia. Dziecko, bawiąc się z innymi, uczy się przestrzegać reguł (np. że na „Raz, dwa, trzy, Baba-Jaga patrzy” trzeba zastygnąć w bezruchu). Ale i zabawa z dorosłym może wiele nauczyć, jeśli jest atrakcyjna. Mój syn bawi się z babcią w wypadek. Ma wóz policyjny, karetkę i ludziki. Kiedy ludzik znienacka wbiegnie na jezdnię, to przyjeżdża policja i pogotowie. I później, na spacerze, gdy mu przypominam, żeby szedł po chodniku, mówi: „Tak, bo ludzik wbiegł na jezdnię i miał wypadek”.

Jak sobie radzić, kiedy dziecko uprze się przy czymś, co nam wydaje się absolutnie nie do przyjęcia?

Nasza pani profesor opowiadała nam kiedyś, jak jej córeczka uparła się zimą wyjść na spacer w baletkach. Mróz straszny, a tu małej nie sposób wyperswadować tego pomysłu; no i idzie w tych baletkach po śniegu. Mama udaje, że tego nie widzi, licząc, że córeczka sama zmieni zdanie. I rzeczywiście, w pewnym momencie oznajmia, że chce włożyć buty. No i mama wkłada jej te buty, jak gdyby nigdy nic, bez uwag w rodzaju „a nie mówiłam”. To bardzo ważne, bo cała sprawa pozostaje w sferze faktów (jak jest zimno, to w baletkach się marznie), a nie zamienia się w przepychankę między dzieckiem a dorosłym. Przeciwnie, dziecko ma poczucie, że decyzja wyszła od niego.

Ale nie zawsze możemy czekać, aż dziecko wyciągnie wnioski z własnych doświadczeń, bo zagrażałoby to jego zdrowiu, a nawet życiu.

W sytuacjach niebezpiecznych nie ma czasu na tłumaczenie i zdarza się, że krzykniemy, szarpniemy dziecko za rękę. Tylko potem, już spokojnie, trzeba mu wytłumaczyć, dlaczego się tak zachowaliśmy. Że ściągnęliśmy je z drzewa, bo mogło spaść. Najlepiej to dziecku pokazać – wsadzić na drzewo misia i pozwolić mu zlecieć i „złamać nogę”. Potem na niby zawieźć misia do szpitala na założenie gipsu. To na pewno zapamięta.

Moja córka często mówi: „Mamo, ciągle to powtarzasz, przecież nie jestem głucha!”. A ja mam wrażenie, że mówię jak do ściany…

To, że dziecko nie słucha, nie zawsze oznacza, że nie słyszy… Dziecko walczy o autonomię, niezależność. Niereagowanie na polecenia może mu dać przewagę nad dorosłym, który czuje się w tej sytuacji bezradny jak… dziecko. Ono zaś doświadcza własnej mocy, która jest przecież atrybutem dorosłego. Dochodzi do chwilowej zamiany ról.

Czasem dziecko nie słucha tylko wtedy, gdy chodzi o określoną rzecz, np. o jedzenie albo o naukę korzystania z nocnika. Najczęściej oznacza to, że przywiązujemy do tego zbyt wielką wagę i do głosu dochodzą silne emocje. Pomoże, jeśli uda nam się złapać dystans do całej sprawy lub oddać ją w inne ręce, np. męża czy babci.

Z jakich jeszcze powodów nasze polecenia bywają nieskuteczne?

Kiedy mechanicznie powtarzamy wciąż te same nakazy czy zakazy, ich treść przestaje do dziecka docierać – słyszy tylko recytowaną formułkę i puszcza ją mimo uszu. Czasem rodzice mówią „nie”, choć właściwie nie ma powodu – robią to trochę nawykowo. Kiedy dziecko nie reaguje i muszą kilkakrotnie powtórzyć polecenie, to zaczynają się angażować i zwracają się rzeczywiście do niego. Wprawdzie ze złością, ale nawet taka negatywna uwaga jest lepsza niż jej brak.

Zdarza się też, że dziecko nie rozumie po prostu, czego od niego chcemy, bo polecenie jest zbyt złożone albo zawiłe. No i wreszcie, bywamy niekonsekwentni – kiedy raz na coś pozwalamy, a innym razem nie, to sami pomniejszamy znaczenie własnych słów.

A co się stanie, jeśli przesadzimy z ilością zakazów i nakazów?

Dziecko zacznie reagować niechęcią na ton naszego głosu, mimikę i całą sytuację, która kojarzy mu się z wydawaniem poleceń. Jeżeli np. mama po powrocie z pracy już od progu rzuca: „Dlaczego tu taki bałagan, sprzątnij natychmiast”, to dziecko z czasem się nauczy, że lepiej nie wybiegać jej na spotkanie, tylko zaszyć się w swoim pokoju. Podporządkowanie dziecka regułom jest ważne, ale nie najważniejsze. Szafując zakazami i nakazami, ograniczamy pole swobodnej aktywności dziecka. Jeśli dziecku niczego nie wolno, to albo zacznie ten zakaz lekceważyć, o czym już mówiłyśmy, albo w końcu straci inicjatywę. A musi próbować, doświadczać, eksperymentować, musi także popełniać błędy, żeby się uczyć. Dzieci przesadnie kontrolowane łatwiej się irytują, bywają agresywne, a w późniejszym życiu są mało samodzielne.

Nakazy i zakazy są istotne w kształtowaniu umiejętności społecznych, ale nie mniej ważny jest indywidualny rozwój dziecka i osiągnięcie autonomii, która pozwoli młodemu człowiekowi odpowiedzialnie pokierować własnym życiem.

Małgorzata Ohme pracuje w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Zajmuje się psychologią rozwoju dzieci i młodzieży. Ma trzyletniego synka i półroczną córeczkę.
Więcej: http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79362,3850564.html

Ćwiczenia słuchu fonematycznego

Słuch fonemowy to zdolność rozróżniania fonemów, czyli dźwięków mowy ludzkiej. Dziecko z zaburzonym słuchem fonematycznym dobrze słyszy słowa, lecz nie potrafi różnicować pojedynczych dźwięków lub złożyć ich w całość. Dziecko musi z potoku słyszanej mowy wyodrębnić wyrazy, w nich sylaby, w sylabach – głoski. Aby zrozumieć sens tekstu musi uchwycić kolejność głosek w wyrazie i umieć je zróżnicować.

Zaburzenia słuchu fonematycznego utrudniają rozumienie mowy, są przyczyną wadliwej wymowy fonemów, co uwidacznia się w czytaniu i pisaniu. Przy niedokształceniu słuchu fonemowego dziecko może:

  • nie rozróżniać głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, ustnych i nosowych, zamieniać syczące na szumiące (s – sz)
  • mieć problemy ze zrozumieniem poleceń słownych,
  • zniekształcać wyrazy pisząc z pamięci lub ze słuchu
  • spotkać się z trudnościami podczas czytania całych wyrazów, a następnie zdań mieć problemy z nauką wierszy czy języka obcego

Przy całkowitym braku słuchu fonemowego mowa nie jest w ogóle rozróżniana. Dlatego należy zwrócić szczególną uwagę na ćwiczenia słuchowe szczególnie u dzieci 5 i 6-letnich.

Przejawem zaburzenia procesów syntezy i analizy słuchowej jest opóźniony rozwój mowy lub jej zaburzenia, a w szkole pojawiają się trudności w czytaniu i pisaniu ze słuchu.

Dzieci uczą się rozpoznawać dźwięki w sposób naturalny, tym bardziej, że już niemowlę reaguje na głosy najbliższych członków rodziny, oraz rozpoznaje ton głosu i wyrażane w ten sposób emocje. Rozpoznaje także inne dźwięki usłyszane wokół siebie takie jak kroki, zamknięcie drzwi, odgłosy sprzętów domowych. Dziecku w drugim roku życia wiele przyjemności sprawiają zabawy w naśladownictwo. Zachęcajmy je, więc często do zabaw w naśladowanie głosów wydawanych przez zwierzęta, czy pojazdy (samochód, pociąg, karetka). Ta prosta zabawa pomaga w kształtowaniu słuchu fonematycznego. Kiedy już u dziecka pojawi się zdolność różnicowania głosek (w drugim roku życia), wówczas potrafi ono różnicować nawet te głoski, których nie potrafi jeszcze wymówić, stąd te śmieszące rodziców sytuacje, gdy maluszek poprawia inne dziecko „mówi się kosyk, a nie kosyk”.

W przypadku braku wzorców słuchowych głosek, ćwiczenia rozpoczyna się od najłatwiejszych do rozróżnienia fonemów (kontrastowych) jak a – p., u – m. Dziecko musi wielokrotnie usłyszeć dźwięk, którego nie umie zidentyfikować. Małe dzieci uczymy rozróżniać dźwięki wydawane przez pojazdy, zwierzęta, stukot butów, skrzypnięcie drzwi, posługujemy się obrazkami. Następnie dzieci próbują naśladować słyszane głosy oraz rozpoznawać i różnicować dźwięki z otoczenia np. instrumentu. Ćwiczenia słuchowe w odróżnianiu dwóch głosek należy powtarzać aż do momentu, gdy dziecko nie będzie miało żadnych trudności w ich rozpoznawaniu. Wtedy wprowadzamy sylaby, a potem wyraz. Po upewnieniu się, że potrafi już rozróżnić oba dźwięki w sylabach i wyrazach powtarzamy je. Ćwiczenia te mogą odbywać się poprzez różnicowanie dźwięków mowy przez powtarzanie głosek, określanie ich położenia w wyrazie, wymyślanie wyrazów na określoną głoskę, szukanie do nich rymu.

Do przeprowadzenia z dzieckiem ćwiczeń słuchu fonematycznego nie trzeba stwarzać specjalnej sytuacji, można do tego wykorzystać wiele popularnych zabaw, w które rodzice bawią się swoimi dziećmi na co dzień.

Na początek może to być prosta zabawa w słuchanie dźwięków. Dziecko z zamkniętymi oczami słucha otaczających je dźwięków, najpierw są to dźwięki naturalne, dochodzące z otoczenia (tykanie zegara, warkot samochodu, granie radia). Później wprowadza się dźwięki specjalnie wytwarzane do tej zabawy. Do wytwarzania tych dźwięków możemy użyć np. naczyń kuchennych, szklanek, drewna. Dziecko zapoznaje się z nimi mając otwarte oczy, po czym odwraca się lub zamyka oczy i próbuje zidentyfikować dźwięk.

Inną formą tej zabawy dla dzieci, które znają instrumenty muzyczne, może być rozpoznawanie instrumentów po dźwięku nagranym na taśmę magnetofonową.

Jeśli w zabawie bierze udział większa ilość dzieci można bawić się w rozpoznawanie dzieci po głosie. Odgadujący staje tyłem, a wyznaczone dziecko woła go po imieniu lub recytuje fragment wiersza, zadaniem stojącego jest wskazanie tego, kto go wołał.

Wiele ciekawych zabaw słuchowych można przeprowadzić podczas spaceru, można najpierw różnicować różne dźwięki spotykane np. w parku (szelest suchych liści, wiejący wiatr, a zimą skrzypiący śnieg itd.), a potem je naśladować.

Do uważnego słuchania skłania zabawa w zgadywanie: „Który ze znanych dziecku przedmiotów wydaje taki dźwięk?” (dzwoni, syczy, tyka, gwiżdże itd.)

Do ćwiczeń rozwijających słuch fonematyczny należą również ćwiczenia rytmizujące polegają one na odtwarzaniu usłyszanego rytmu. Można go wyklaskać, wytupać, ale można również odtworzyć za pomocą rysowania znaków graficznych. Można do tego wykorzystać klocki, foremki, zabawki, guziki itp.

Ze starszymi dziećmi można przeprowadzać już ćwiczenia, które przygotują je do nauki czytania i pisania. Będą to już ćwiczenia polegające na analizie i syntezie wyrazów.

  • wyróżnianie wyrazów w zdaniu,
  • wyróżnianie sylab w wyrazie, najlepiej za pomocą klaskania (jedna sylaba- jedno klaśnięcie), oprócz tego można bawić się w kończenie wyrazów, podajemy pierwszą sylabę, np. ko-, a dziecko dodaje – ło (koło).
  • wyróżnianie głosek w wyrazach- najpierw na początku wyrazu, potem na końcu i w środku. Można użyć do tego obrazków, spośród, których dziecko wyszuka obrazki zaczynające się lub kończące na daną głoskę.
  • wymyślanie rymujących się wyrazów (czytanie, pisanie, szukanie obrazków itd.).
  • układanie kilku wyrazów w kolejności od najkrótszego do najdłuższego (a, po, las, okno, lalka)
  • rysowanie przedmiotów zaczynających się (kończących, lub mających w środku) na daną głoskę.
  • słuchanie (starsze dzieci mogą same przeczytać) wierszy, w których występuje jak najwięcej dźwięków do naśladowania. Można wykorzystać następujące utwory: Lokomotywa, Ptasie radio, Kotek.
  • dobieranie w pary wyrazów, które różnią się tylko jedną głoską (koza- kosa, mama- dama, tata- data, pije- bije, Ala- Ola).
  • podkreślanie czerwoną kredką wyrazów, które „syczą”, a niebieską, tych, które „szumią” (sok, puszka, szachy, postój, proszek, ser).

Do ciekawych zabaw należą zabawy w wymyślanie ciągu wyrazów na daną literę, np. wszyscy wymyślają wyrazy na literę „k”. Inną formą tej zabawy jest wyszukiwanie wyrazu, który zaczyna się na ostatnią literę poprzedniego wyrazu (mąka – Adam – most – tygrys- samochód – dom).

mgr nauczania początkowego Elżbieta Woźnica,
logopeda szkolny

 Źródło: https://www.dziecirosna.pl

Audiogenne uwarunkowania rozwoju mowy

Dla prawidłowego rozwoju mowy istotną rolę pełni percepcja słuchowa. Podstawą odbioru mowy, jak również mechanizmu czytania oraz pisania ze słuchu, jest identyfikacja i różnicowanie bodźców, a następnie powiązanie ich z określoną treścią.

Percepcja dźwięków mowy jest procesem złożonym, Dokonując jej analizy Z. Kurkowski wymienia następujące funkcje:

  1. Recepcję dźwięków mowy – polegającą na dostrzeżeniu działania bodźca lub tego, że bodziec przestał działać (jest to funkcja podstawowa – potocznie określana terminem „słyszenie”, a odpowiada za nią analizator słuchowy angażujący niskie piętra CUN); efektem jest powstawanie wrażeń słuchowych (mówimy tu o tzw. słuchu fizjologicznym);
  2. Rozróżnianie (i utożsamianie) dźwięków mowy – rozpoznawanie co najmniej dwóch wrażeń (odmiennych fonologicznie) jako różnych; funkcja ta określana jest mianem słuchu mownego (fonematycznego); wyszczególnić tutaj należy:
    • słuch fonemowy – odróżnianie/utożsamianie dwóch wypowiedzi różnych/takich samych fonologicznie,
    • słuch fonetyczny – odróżnianie różnych głosek stanowiących tę samą klasę głosek (fonem),
    • słuch prozodyczny – różnicowanie elementów prozodycznych wypowiedzi (akcent, melodia, rytm),
    • analizę i syntezę głoskową/sylabową – umiejętność świadomego wyróżniania głosek/sylab w wypowiedzi (z zachowaniem ich kolejności) i łączenia głosek/sylab w całość brzmieniową.
  3. Pamięć słuchową wypowiedzi , przede wszystkim wyrazów i struktur prozodycznych – istotną rolę w procesie percepcyjnym pełnią tworzone wzorce słuchowe wyrazów, ale również wzorce słuchowe struktur prozodycznych; pamięć słuchowa umożliwia przywołanie wyobrażeń dźwięków mowy;
  4. Asocjację dźwięków mowy – przede wszystkim jest to umiejętność kojarzenia wzorców słuchowych wyrazów z odpowiednimi pojęciami, przypisywania znaczeń wypowiedziom, a co za tym idzie tworzenie się odmiennych reakcji na rozróżnialne bodźce;
  5. Lateralizację percepcji dźwięków mowy – liczne badania naukowe nad asymetrią funkcjonalną mózgu potwierdzają prawouszną dominację w percepcji dźwięków mowy;
  6. Kontrolę słuchową wypowiedzi – percepcja słuchowa własnych wypowiedzi angażuje w różnym stopniu wymienione wyżej funkcje przy jednoczesnym zaangażowaniu struktur mózgu odpowiedzialnych za procesy ekspresyjne.

Percepcja mowy jest więc procesem złożonym, w którym biorą udział: słuch fizjologiczny, słuch fonematyczny, pamięć słuchowa, umiejętność kojarzenia wzorców słuchowych wyrazów z odpowiednimi pojęciami.

G. Demel pisze: „W procesie rozwoju mowy w grę wchodzi nie tylko ostrość słuchu, ale też zdolność różnicowania dźwięków, ich analizy i syntezy w korze mózgowej, czyli tzw. słuch fonematyczny”

Pojęciem słuch fonematyczny posługują się różne dziedziny nauki: medycyna, psychologia, logopedia, pedagogika.

W literaturze można spotkać określenia słuch fonematyczny, słuch mowny, percepcja fonematyczna, słuch fonemowy. Traktowane są one synonimicznie.

B. Rocławski podaje definicję: „Słuch fonemowy jest to zdolność do kwalifikowania wyróżnionych z potoku mowy głosek jako przynależnych do określonych, fonologicznie zdeterminowanych klas głosek.”

Z kolei słuch fonetyczny definiuje jako zdolność odróżniania głosek i zjawisk prozodycznych.

I. Styczek określa słuch fonematyczny jako umiejętność rozróżniania najmniejszych elementów składowych wyrazów, czyli fonemów (np. b od p). Umiejętność ta, zdaniem tejże autorki, umożliwia rozróżnianie wyrazów, które zbudowane są z fonemów danego języka.

Według M. Klimkowskiego słuch fonematyczny jest psychofizyczną zdolnością do rozróżniania dźwięków mowy w oparciu o cechy fonetyczne języka. Nie różnicowanie fonemów powoduje bardzo istotne zakłócenia w procesie komunikacji słownej, przede wszystkim są to zakłócenia w rozumieniu mowy. Wyższym poziomem odbioru mowy będącym już aktem intelektualnym, jest – zdaniem tego autora – analiza i synteza słuchowa, tj. wydzielanie wyrazów ze zdań, sylab z wyrazów oraz dźwięków z sylab i wyrazów.

Analizując proces rozwoju słuchu fonematycznego należy zwrócić uwagę na zagadnienia rozwoju umiejętności różnicowania słuchowego oraz analizy i syntezy słuchowej. Procesy te decydują bowiem o właściwej percepcji dźwięków.
Na podstawie badań własnych i współpracowników B. Rocławski stwierdza, że słuch fonemowy zaczyna się kształtować w trzecim kwartale życia, a w wieku dwóch lat jego stan pozwala na fonologicznie poprawne kwalifikowanie prawie wszystkich starannie artykułowanych głosek.

Zdaniem M. Przetacznikowej w czwartym kwartale życia zaczyna rozwijać się słuch fonematyczny, czyli specjalna wrażliwość słuchowa, co stwarza podstawy do naśladowniczego odtwarzania zarówno dźwięków mowy, jak i całych wyrazów.

Na podstawie dobrze rozwiniętego słuchu fonemowego rozwijają się operacje świadomej analizy i syntezy słuchowej, stanowiące ważny mechanizm czytania i pisania. Procesy analityczno-syntetyczne nie rozwijają się spontanicznie. Dla dzieci są to operacje bardzo trudne ze względu na swój abstrakcyjny charakter.

Podstawową umiejętnością wykorzystywaną w nauce pisania jest analiza fonemowa, natomiast w nauce czytania synteza. Z badań wynika, że synteza jest dla dzieci łatwiejsza i umiejętność syntezy zdobywają wcześniej. Analiza jest wprost zależna od syntezy. Im lepiej jest ukształtowana synteza, tym mniej błędów w analizie.

Z badań B. Rocławskiego wynika, że synteza sylabowa stanowi pomost do analizy i syntezy fonemowej. W języku czynnym dziecka sylaby pojawiają się przed wyrazami, a umiejętność w syntetyzowaniu wyrazów z sylab pojawia się już w końcu pierwszego roku życia. W drugim roku życia dziecko potrafi także uzupełnić brakującą sylabę końcową.

Jednym z najbardziej uchwytnych przejawów zaburzeń słuchu fonematycznego w dzieciństwie jest opóźnienie rozwoju mowy, zaburzenia mowy, a także specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu ze słuchu.

Objawy zaburzeń słuchu fonematycznego:

  • trudności w rozumieniu bardziej złożonych poleceń słownych
  • trudności w zapamiętaniu, powtarzaniu trudnych wyrazów i dłuższych zdań
  • trudności w dokonywaniu syntezy wyrazu
  • trudności w pisaniu ze słuchu dłuższych wyrazów
  • trudności w czytaniu całych wyrazów metodą literowania
  • często mały zasób słów, agramatyzmy, prymitywne, proste zdania w opowiadaniu
  • zniekształcanie wyrazów w dyktandzie
  • trudności w pisowni wyrazów ze zmiękczeniami
  • kłopoty z różnicowaniem j – i
  • opuszczanie wyrazów, końcówek wyrazów, elizje nagłosowe i śródgłosowe
  • trudności w nauce języka obcego
  • trudności w nauce wierszy tabliczki mnożenia, zapamiętania ciągów słownych.

Literatura:

Kurkowski Z., Audiogenne uwarunkowania zaburzeń mowy, w: Audiofonologia Tom X 1997

Demel G., Minimum logopedyczne nauczyciela przedszkola, Warszawa 1988

Rocławski B., Słuch fonemowy i fonetyczny, Gdańsk 1995

Rocławski B., Poradnik fonetyczny dla nauczycieli, Warszawa 1986

Styczek I., Badania i kształcenie słuchu fonetycznego, Warszawa 1982

Klimkowski M., O mechanizmach słuchu fonematycznego i problemie analizy i syntezy słuchowej,

Studio Logopedyczne Lublin 1976

Przetacznikowa M., Uczymy poprawnej wymowy, PWN, Warszawa 1968

Źródło: http://www.logopedia.net

Kiedy potrzebna jest pomoc logopedy?

Wadliwa wymowa nie tylko utrudnia dziecku nawiązywanie kontaktów z otoczeniem i rówieśnikami, ale może nieść za sobą konsekwencje w trudnościach związanych z nauką czytania i pisania, , co skutkować możne zaniżoną samooceną  dziecka i zniechęca do dalszej nauki.

Zaburzenia mowy mogą być różne, od drobnych nieprawidłowości w wymawianiu głosek po głębokie wady, które utrudniają kontakt z otoczeniem.

Podstawowe informacje kiedy należy zasięgnąć opinii logopedy?

Kiedy dziecko trzyletnie:

  • Nie mówi lub mówi niewiele.  rzeczywistości dziecko w wieku trzech lat powinno już mówić. Logopeda powinien określić przyczyny opóźnionego rozwoju mowy. Niezbędna jest pomoc w rozwijaniu mowy.
  • Podczas mówienia wysuwa język między zęby (wymawiając głoski: s,z,c,dz, ś,ź,ć,dź, sz,ż, cz,dż, t,d,n,l). W czasie artykulacji tych głosek język znajduje się między zębami, wyrazy wymawiane są nieprawidłowo. Taka wada wymowy nie mija sama. Im dłużej dziecko tak mówi, tym trudniej będzie mu nauczyć się prawidłowej formy artykulacji.

Kiedy dziecko czteroletnie:

  • Zmiękcza wyrazy, mówi „sianki” zamiast sanki, „ziamek” zamiast zamek, dziecko w tym wieku nie powinno już zmiękczać głosek s,z,c,dz.
  • Stosuje zamiennie głoski:
  • mówi „tot” zamiast kot, „duma” zamiast guma to już najwyższy czas aby nauczyło się wymawiać głoski „k” i „g,
  • mówi „kom” zamiast dom, „gach” zamiast dach. Czterolatek powinien wymawiać głoski „t” i „d”.
  • mówi „łoda” zamiast woda. Nie powinno już zastępować głoski „w” przez „ł”,
  • mówi „jody” zamiast lody. Dziecko powinno już umieć wymawiać głoskę „l”.
  • natomiast „lowel” zamiast rower jeszcze może występować,  bowiem dziecko ma czas do 6-go roku życia na to, aby nauczyć się wymawiać głoskę „r”.

Kiedy dziecko pięcioletnie:

  • Nie wymawia głosek szeregu szumiącego. Około połowa dzieci nie wymawia głosek sz, ż, cz, dż, r zastępując je innymi głoskami. Mówi, np. „zeka” zamiast rzeka, „capka” zamiast czapka.
  • Wymawia wyrazy z głoskami sz, ż, cz, dż z dziwnym brzmieniem? Być może nieodpowiednio układa język, realizując np. wymowę dorsalną lub boczną. Taka wymowa może dotyczyć także głosek: sz, c, dz.
  • Mówi „lęka” zastępując głoskę „r” głoską „l”? Jest to najtrudniejsza głoska do wypowiedzenia przez dziecko, pojawia się w mowie najpóźniej.
  • Wymawia głoskę „r” w dziwny sposób np. „po francusku”? Każda zła realizacja tej głoski podlega korekcie.
  • Mówi „samek”, zamiast zamek, „foda” zamiast woda, „sima” zamiast zima. Dziecko w tym wieku nie powinno zamieniać głosek dźwięcznych na bezdźwięczne.
  • Dziecko nie mówi płynnie, zacina się, powtarza wyrazy. Tylko logopeda może określić, czy jest to niepłynność rozwojowa, czy jąkanie, a także udzielić odpowiednich wskazówek rodzicom.
  • Mówi niezrozumiale. Mowa dziecka pięcioletniego powinna być zrozumiała.
  • Mówiąc opuszcza w wyrazach trudniejsze głoski. Jest to normalne zjawisko dla dzieci w wieku 3, 4 lat. W wieku 5 lat niedopuszczalne. Także opuszczanie sylab czy przestawianie ich.

Dziecko sześcioletnie:

  • Około 20 % dzieci nie wymawia jeszcze głosek sz, ż, cz, dż, r, natomiast już powinno.
  • Powinno umieć budować wypowiedzi poprawne pod względem logiki i składni.

Dziecko siedmioletnie.

  • Wymowa powinna być prawidłowa.
  • Wszystkie głoski mówione prawidłowo, czysto, bez zniekształceń, bez zastępowania przez inne głoski. Jeśli zauważyli Państwo w/w objawy u swoich dzieci oznacza to, iż niezbędna będzie konsultacja logopedyczna.

Co jeszcze powinno zaniepokoić rodziców?

  • Dziecko w czasie mówienia wysuwa język między zęby.
  • Mówi przez nos, ma otwarte usta (gdy nie ma kataru), oddycha buzią
  • Budowa narządów artykulacyjnych odbiega od normy (np. wady zgryzu, krótkie wędzidełko).
  • Dziecko porozumiewa się za pomocą gestów, prostych sylab, nie rozumie, co do niego mówisz (brak rozumienia mowy jest niepokojący – sprawdzić wówczas należy, czy dziecko dobrze słyszy).

Nawet nieznaczne trudności, jeśli nie są usunięte w porę, utrzymują się i stają się utrwalonymi wadami wymowy.

Jakie są przyczyny problemów z wymową?

  • Zbyt długie karmienie butelką.
  • Zbyt długie ssanie smoczka.
  • Ssanie kciuka.
  • Dłużej utrzymujący się katar.
  • Przerośnięty trzeci migdał .
  • Problemy z przerośniętymi migdałkami podniebiennymi.
  • Infantylny sposób połykania – wsuwanie czubka języka między zęby.
  • Wada zgryzu.
  • Zbyt krótkie wędzidełko podjęzykowe lub wędzidełka wargowe.
  • Wczesna próchnica zębów mlecznych.
  • Rozszczep podniebienia lub /i warg.
  • Nieprawidłowe oddychanie.
  • Niedosłuch.
  • Dostarczanie nieprawidłowych wzorców wymowy (mówienie zdziecinniałe do dziecka).

Skuteczność terapii logopedycznej zależy od :

  • Rodzaju wady wymowy lub/i/ zaburzenia mowy.
  • Sprawności umysłowej dziecka.
  • Sprawności aparatu artykulacyjnego.
  • Prawidłowej szczegółowej diagnozy.
  • Systematyczności w uczęszczaniu na zajęcia logopedyczne i ćwiczeń z dzieckiem w domu.
  • Wczesnego rozpoczęcia terapii.
  • Aktywnego i świadomego udziału zarówno rodzica jak i dziecka w terapii.

Czas trwania terapii zależy od:

  • Rodzaju zaburzenia.
  • Rozległości deficytów.
  • Wieku dziecka, w którym zgłoszono je na terapię.
  • Współpracy rodziców z terapeutą.
  • Systematyczności w ćwiczeniach z dzieckiem.

 

logopeda/ neurologopeda mgr Agnieszka Szczeglik

 

Ćwiczenia na pionizację języka

Pionizacja języka jest ruchem unoszenia czubka języka w kierunku podniebienia, tak, jak unosi się go podczas wymowy słowa Ala, Ola. Tylko spionizowany język spełnia swoje funkcje podczas połykania, oddychania oraz mówienia. Wiele dzieci otrzymuje od  logopedy zalecenia pionizowania języka jako wstępne ćwiczenia  przed dalszym postępowaniem logopedycznym. Przyczyny braku takich ruchów języka są różne. Najczęściej obserwowanymi  są krótkie wędzidełko podjęzykowe, które uniemożliwia uniesienie języka  lub niska sprawność mięśni narządów artykulacyjnych.
Należy pamiętać o tym, że język to mięsień, dlatego – dobierając odpowiedni zestaw ćwiczeń i wykonując je odpowiednio często, można usprawnić ruchy języka i tym samym pionizować go w celu uzyskania odpowiedniej sprawności do kolejnego etapu realizacji prawidłowej artykulacji.

Jak ćwiczyć?

Ćwiczenia na pionizację języka

  1. Wesoły konik – kląskanie (ważne jest aby buzia była otwarta)
  2. Samochód na parkingu –  język udaje, że jest samochodem, który może zaparkować tylko w jednym specjalnym miejscu: na wałku dziąsłowym. (Jeśli dziecko nie może trafić językiem na wałek dziąsłowy, to wskazujemy dotykając palcem, tłumaczymy, że na górce, za górnymi ząbkami. Ważne aby buzia była otwarta)
  3. Ciekawski język – język chce dotknąć do nosa, dotyka górnej wargi i górnych zębów – naprzemiennie, następnie zagląda do gardła (kilkakrotnie powtarzamy to ćwiczenie)
  4. Liczenie górnych ząbków – czubek języka dotyka po kolei wszystkich ząbków na górze (ważne aby buzia była otwarta)
  5. Muchomorek – rysujemy kropki czubkiem języka na podniebieniu
  6. Śrubokręt – język jest śrubokrętem, który wkręca śrubkę do sufitu w buzi
  7. Język alpinista – język wspina się coraz wyżej- od górnych ząbków w kierunku gardła
  8. Schody – pierwszy schodek jest tuż za zębami, drugi na wałku dziąsłowym, trzeci na podniebieniu
  9. Pędzelek – język maluje sufit w buzi (podniebienie)
  10. Piłka – język udaje piłkę, odbija się od podłogi i od sufitu (od dna jamy ustnej i od podniebienia)
  11. Łopatka – wyjmujemy język z buzi starając się aby kształtem przypominał łopatkę, podnosimy jego brzegi, w środku tworzy się zagłębienie
  12. Młotek – szybkie uderzanie czubkiem języka w wałek dziąsłowy – buzia otwarta (język udaje młotek, który wbija gwoździa)

 

 

Ćwiczenia pionizujące język – smaczna gimnastyka dla języka

 

  1. Przytrzymywanie czubkiem języka na wałku dziąsłowym, ssanie np. cukierka pudrowego, posypki do ciasta itp. (buzia otwarta)
  2. Odklejanie czubkiem języka z wałka dziąsłowego np.: chrupka, opłatka, wafelka, czekolady
  3. Lizanie loda, lizaka tak aby język przemieszczał się z dołu do góry, natomiast lizak ma być nieruchomo
  4. Oblizywanie talerzyka np.: smarujemy talerzyk nutellą, miodem itp., dziecko ma oblizać talerzyk kierując językiem z dołu do góry
  5. Oblizywanie górnej wargi – smarujemy górną wargę np.: nutellą, dżemem, miodem, jogurtem, zadaniem dziecka jest dokładne oblizanie górnej wargi